Strona główna Rynek Luksusowe drobne

Luksusowe drobne

0
Luksusowe drobne

– Narodowy Bank Polski 19 grudnia 2012 r. zwrócił się do Ministerstwa Finansów z prośbą o rozważenie podjęcia interwencji legislacyjnej w zakresie uproszczenia obrotu gotówkowego, polegającego na wycofaniu z obiegu monet o nominale 1 i 2 grosze. (…) Został również przedłożony stosowny projekt ustawy o zaokrąglaniu kwot płatności gotówkowych i kwot pieniężnych wyrażonych w złotych. Zgodnie z propozycją NBP wycofanie z obiegu gotówkowego monet o nominałach 1 i 2 grosze następowałoby poprzez zaokrąglenie końcowej kwoty płatności gotówkowej, z wyłączeniem wszelkich płatności dokonywanych w formie bezgotówkowej – poinformowała Wiesława Drożdż, rzecznik Ministerstwa Finansów.
Złote pieniążki
W 1994 r. Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu dziewięć nominałów monet: 1, 2, 5, 10, 20, 50 groszy oraz 1, 2 i 5 złotych. Trzy pierwsze szybko nazwane zostały złotymi pieniążkami, głównie z racji koloru. Ale też była w tym określeniu spora dawka ironii: koszt wytworzenia 1-, 2- i 5-groszówek przewyższał ich wartość nominalną.
Naturalny – wydawałoby się – partner NBP w produkcji monet Mennica Polska (spółka należąca do Zbigniewa Jakubasa) akurat tych najniższych nominałów nie wytwarza, pozostałe – tak.
Na awersie monet polskich znajduje się wizerunek orła ustalony dla godła Rzeczypospolitej Polskiej, pod nim – oznaczenie roku bicia monety, a w otoku – napis „Rzeczpospolita Polska”. Na rewersie umieszczona została cyfra oznaczająca wartość nominalną monety, poniżej nazwa jednostki pieniężnej oraz ornament z liści dębu – inny dla każdego nominału.
Monety 1, 2 i 5 groszy wykonane są z mosiądzu manganowego, monety 10, 20 i 50 groszy oraz 1 złoty wykonane są z miedzioniklu, monety zaś 2 i 5 złotych wykonane są z miedzioniklu (rdzeń monety 2 zł i pierścień monety 5 zł) oraz z brązalu, czyli stopu miedzi i aluminium z dodatkiem niklu, magnezu i żelaza (rdzeń monety 5 zł i pierścień monety 2 zł). Obrzeża monet – w zależności od nominału – są ząbkowane (1 gr, 20 gr, 50 gr ), gładkie (2 gr, 2 zł), na przemian gładkie i ząbkowane (5 gr, 10 gr, 1 zł) bądź moletowane (radełkowane) nieregularnie (5 zł).
Jak widać, do bicia polskich monet użyto nie tylko wysokiej jakości materiałów (drogich metali), ale i wyrafinowanych technologii. A również bogactwa różnorakich wzorów. Zapewne po to, by cały świat podziwiał nasze groszówki.
Najlepsze robią Brytyjczycy
3 marca 2014 r. Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu nowe wzory monet powszechnego obiegu o nominałach 1, 2 i 5 groszy. Chodziło o obniżenie kosztu bicia metalowej drobnicy.
Na nowych groszówkach zaprojektowano wspólny awers. Materiałem zastosowanym do produkcji tych monet jest stal powlekana mosiądzem. Wytwarzane są one w brytyjskiej Mennicy Królewskiej (The Royal Mint) na terenie Walii. Dlaczego walijskie Llantrisant okazało się lepsze od stołecznej Mennicy Polskiej? Zadecydował banalny przetarg.
Szacunkową wartość zamówienia na monety 1, 2 i 5 groszy ustalono po uwzględnieniu wartości dotychczas ponoszonych kosztów na nieco ponad 107 mln złotych netto. Do negocjacji zaproszono: Mennicę Polską SA, Royal Canadian Mint, Mint of Finland oraz The Royal Mint z Wielkiej Brytanii. Ta ostatnia złożyła najkorzystniejszą ofertę 54 mln zł. Tym samym NBP przez trzy lata zaoszczędzi na produkcji monet 1, 2 i 5 gr ponad 50 mln zł.
W przetargu z 2013 r. wytwórnie zaoferowały następujące kwoty netto:

The Royal Mint z Wielkiej Brytanii – 54 035 230 zł (monety ze stali powlekanej jednowarstwowo);
Mint of Finland Lrd. – 55 114 130 zł (monety ze stali powlekanej dwuwarstwowo);
Mennica Polska SA – 61 355 870 zł (monety ze stali powlekanej dwuwarstwowo) oraz 64 999 900 zł (monety ze stali powlekanej jednowarstwowo);
Royal Canadian Mint – 99 830 000 zł (monety ze stali powlekanej jednowarstwowo).

Równolegle w Narodowym Banku Polskim trwały prace nad wyeliminowaniem 1- i 2- groszówek z obiegu. NBP przygotował właśnie projekt ustawy o zaokrąglaniu płatności do 5 gr na końcu (bądź zera). Projekt został przygotowany w tym samym 2013 r., kiedy trwały prace nad nową emisją 1-, 2- i 5-groszówek.
Na co nam one?
Umowa z The Royal Mint przewidywała dostawę pilotażową w pierwszej dekadzie stycznia 2014 r. po jednym milionie sztuk każdego z trzech najniższych nominałów monet. W I kwartale ub. roku NBP udostępniał monety pochodzące z brytyjskiej dostawy profesjonalnym uczestnikom rynku gotówkowego, m.in. operatorom automatów sprzedających (branża vendingowa) oraz dostawcom tzw. akceptatorów monet (np. bankowym), w celu umożliwienia rekalibracji tych urządzeń pod kątem wykorzystywania monet z nowego stopu. To zaś może oznaczać, że Ministerstwo Finansów i NBP zakładają dłuższy czas pozostawania groszowych walorów w powszechnym użytkowaniu.
Wiele osób zadaje sobie pytanie, po co nam owe najniższe nominały. Argument obawy przed rosnącą inflacją odpada, bowiem, jak wynika z wyjaśnień otrzymanych od Przemysława Kuka, zastępcy dyrektora komunikacji i promocji w NBP, ich likwidacja w obrocie pieniężnym zwiększyłaby średnie roczne wydatki każdego z nas o kilkadziesiąt złotych góra.
1 marca 2013 r. ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Wojciech Kowalczyk mówił m.in.: „ Ze względu na to, że projektowana ustawa dotyczy zaokrąglania kwot płatności (sumy na rachunku), a nie pojedynczych cen produktów i usług, zdaniem NBP wydaje się, że jej wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) powinien być neutralny. Wynika to z faktu, że Główny Urząd Statystyczny do obliczenia wskaźnika CPI bierze pod uwagę poziomy cen jednostkowych produktów, co oznacza, że ewentualne zaokrąglenia wartości płatności nie powinny mieć wpływu na notowania GUS, a co za tym idzie, nie będą miały odzwierciedlenia w publikowanym przez GUS wskaźniku inflacji”.
– O ile stosowanie zasad zaokrągleń następowałoby od dnia wejścia w życie projektu ustawy, o tyle przepis przewidujący informację na temat zaokrąglonej kwoty na odpowiednim dokumencie objęty miał być pięcioletnim okresem na przystosowanie się podmiotów zobowiązanych (m.in. kas rejestrujących) do tej reguły – wyjaśnia Wiesława Drożdż.
5 groszy jest dobre
Można wywnioskować, że utrapieniem są dwie monety o najniższych nominałach (1 i 2 gr), natomiast pięciogroszówka ma zostać utrzymana w obiegu. Przesłany został do Ministerstwa Finansów przez NBP projekt ustawy o zaokrąglaniu płatności wraz z uzasadnieniem. Celem jej było znaczące ograniczenie zapotrzebowania na nieopłacalne monety 1 i 2 gr. Zaokrąglaniu do 5 gr ulegałby jedynie rachunek końcowy płatny gotówką, a nie ceny poszczególnych produktów. Jest to rozwiązanie, które ograniczy uciążliwość transakcji handlowych dla obywateli, a jednocześnie zmniejszy koszty działania wielu przedsiębiorstw oraz przyniesie istotne oszczędności bankowi centralnemu. Potwierdzają to doświadczenia krajów europejskich, które wcześniej zdecydowały się na przeprowadzenie takiej operacji. Projektowana ustawa nie obejmowała transakcji bezgotówkowych, czyli płatności kartą, płatności elektronicznych oraz tradycyjnych płatności bankowych. W przypadku płatności gotówkowych finalny rachunek byłby zaokrąglany maksymalnie o dwa grosze w górę lub w dół. Rachunki kończące się na 1 i 2 grosze oraz 6 i 7 groszy byłyby zaokrąglane w dół, a końcówki 3 i 4 grosze oraz 8 i 9 groszy – w górę.
Niemniej NBP wcale nie chce całkowitej eliminacji monet 1- i 2- groszowych z obiegu gotówkowego, ale chętnie widziałby znaczące ograniczenie popytu na te monety. Oznacza to, że nawet w przypadku wejścia w życie ustawy, nadal byłoby możliwe płacenie w sklepach monetami 1- i 2-groszowymi (np. pięcioma jednogroszówkami), a NBP będzie zaspokajał popyt na te monety tak długo, jak będzie on występował.
Nasz bank narodowy, tworząc rozwiązania zawarte w projekcie ustawy, korzystał z doświadczeń wielu państw, które przeprowadziły podobną operację. W żadnym z nich obywatele nie spotkali się z niespodziewanym wzrostem inflacji czy problemami w obrocie gotówkowym. – Po przyjęciu tej ustawy przez Sejm ceny nadal będą mogły się kończyć np. na 99 groszy. Przykładowo w Czechach pomimo wycofania wszystkich monet poniżej 1 korony ceny w halerzach wciąż występują. Można przypuszczać, że w Polsce część sklepów ze względów marketingowych nie tylko pozostawi końcówki cen produktów na obecnym poziomie, ale obniży je np. z 99 do 95 groszy. Z analiz Instytutu Ekonomicznego NBP wynika, że zaokrąglenie kwot na rachunku końcowym powinno być neutralne dla wskaźnika inflacji (CPI). Według naszych szacunków wzrost wydatków przeciętnego konsumenta wyniósłby ewentualnie nie więcej niż kilkadziesiąt groszy rocznie – mówił w 2013 r. Marcin Kaszuba, dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji NBP.
Słyszałem argument, że Czesi postępowali tak ze swoimi halerzowymi monetami, gdyż zamierzali wkrótce – wzorem Słowacji – wprowadzić u siebie euro. Nieprawda. Czesi do strefy euro wejdą zapewne nie wcześniej niż po roku 2020. Po prostu z rachunku ekonomicznego wyszło im jasno, że halerze się nikomu nie opłacają.
No to teraz pytanie: Po co w Walii wybijają dla nas te 1- i 2-groszówki, skoro „opłacają się” tylko 5-groszówki? Czy czeski przykład jest aż taki zły?
Nie wie lewica, co czyni prawica
– tak można określić działania Narodowego Banku Polskiego. Z jednej strony zleca on bicie nowych monet (taniej – fakt, ale zawszeć to wydatek ponad 50 mln złotych). Z drugiej – w tym samym niemal czasie przygotowuje projekt eliminujący owe monety z rynku.
Na pytanie, dlaczego Ministerstwo Finansów nie przygotowało projektu ustawy o zaokrąglaniu płatności, pani rzecznik stwierdziła: „Ministerstwo Finansów w lutym 2013 r. przesłało do NBP pismo, w którym zwrócono uwagę, że projekt ten wymaga uzupełnienia m.in. o pominiętą kwestię wpływu regulacji na sytuację przedsiębiorstw (szczególnie w zakresie skutków finansowych), zauważając przy tym, że płatności gotówkowe dotyczą w przeważającej mierze sektora sprzedaży detalicznej, a precyzyjne przeanalizowanie tej sfery jest jednym z najistotniejszych działań przygotowujących do właściwego rozpoczęcia rządowego procesu legislacyjnego. W opinii Ministerstwa Finansów, (…) projekt wymagał również przeprowadzenia dodatkowej analizy dotyczącej spodziewanych korzyści, szczególnie w zakresie skali oszczędności środków publicznych, skutków prawnych, a także dostosowania administracji publicznej i jednostek samorządu terytorialnego do rozwiązań przewidzianych w (…) projekcie”. Od lutego 2013 r. w sprawie nic się nie wydarzyło. Czy dlatego, że to dla budżetów sprawa groszowa?