Na zyski z lokat nie ma co liczyć!
Najczęściej inwestujemy w akcje, obligacje i złoto
Według ostatniego raportu NBP gospodarstwa domowe miały 14,9 mld zł w formie depozytów z 38,3 mld zł przeznaczonych ogółem na inwestycje. Jednak spada zainteresowanie tą formą oszczędzania. W pierwszym kwartale ub.r. w bankach było zdeponowanych o blisko 15% mniej pieniędzy niż w analogicznym okresie 2013 r. Powodem jest przede wszystkim ich niskie oprocentowanie. Obniżki stóp procentowych przez RPP do rekordowych poziomów (w przypadku stopy referencyjnej jest to 2%, a dla depozytowej 1%) sprawiły, że średnie zyski z lokat krótkoterminowych spadły poniżej 2% brutto rocznie. A to nie koniec tego niekorzystnego trendu.
Oszczędzający, którzy myślą o zyskach przekraczających 3% w skali roku, mogą więc na długi czas zapomnieć o lokatach. Trzeba pamiętać, że w inwestowaniu najbezpieczniejsze oznacza najmniej zyskowne. Tym samym największy potencjalny zysk daje zaangażowanie pieniędzy na rynku akcji, surowców czy na Foreksie. Wiąże się to jednak z dużym ryzykiem nie tylko niższych zysków niż na bezpiecznej lokacie, ale także utraty często znaczącej części środków.
Niebezpieczeństwo wiąże się głównie z faktem wyboru właściwych spółek czy konkretnego innego aktywa. Dla większości Polaków najprostszym sposobem jest przekazanie tych kompetencji profesjonalistom. Sporo funduszy przyniosło w ciągu 2014 r. nawet kilkanaście procent zysków.
Najlepsze wyniki notują fundusze inwestujące głównie w akcje zagranicznych spółek. Najwięcej można było zarobić na amerykańskiej giełdzie, gdzie indeksy są na najwyższych poziomach w historii (stopa zwrotu za rok 14%). Uwagę inwestorów zwraca też prawie 11-proc. zwrot na funduszach inwestujących w tureckie akcje. Notowaniom tamtejszej giełdy sprzyjały wyjątkowo niskie ceny ropy naftowej. Turcja jest importerem tego surowca, a jego przecena ma pozytywne przełożenie na bilans handlowy kraju. Rynek turecki charakteryzuje się bardzo dużą zmiennością cen akcji, np. były miesiące, w których fundusze tam inwestujące straciły nawet 7,9%.
Rozszerzając zakres analizy do ostatniego roku, okazuje się, że jednym z najgorszych wyborów były fundusze akcji notowanych na GPW. Ich klienci, którzy postawili na małe i średnie spółki, przez ostatni rok nie dość, że nie zarobili ani grosza, to jeszcze stracili 7% zainwestowanych środków. Nawet listopada ub.r. nie był łatwy dla inwestorów z rynku surowców i metali szlachetnych. Wartość jednej uncji złota spadła poniżej 1200 dol. Można było też stracić prawie 10%.
Jedną z najbezpieczniejszych inwestycji, która daje możliwość większego zarobku niż na lokatach, jest zakup jednostek uczestnictwa funduszy obligacyjnych
Trzeba jednak mieć na uwadze opłaty manipulacyjne. Przy takiej inwestycji na stosunkowo krótki termin, można wyjść ze stratą. Za nami już kolejny rok, kiedy do otwartych funduszy inwestycyjnych napłynęło więcej środków niż z nich wyciągnięto. Netto w samym wrześniu było to dodatkowych 800 mln zł.
Czy tak długa seria systematycznie napływających do funduszy środków powinna niepokoić inwestorów? Jedna z teorii głosi, że w momencie, gdy za inwestowanie na giełdzie biorą się amatorzy, czas uciekać z giełdy. Eksperci twierdzą, że tym razem reguła się nie sprawdzi.
Które fundusze inwestycyjne są alternatywą dla lokat?
akcje tureckie
akcje amerykańskie
akcje europejskich rynków wschodzących
akcje globalnych rynków rozwiniętych
dłużne polskie papiery skarbowe
dłużne polskie korporacyjne
gotówkowe i pieniężne uniwersalne
Przemysław Słomski z firmy 79th Element Ltd. radzi:
Dlaczego metale szlachetne powinniśmy kupować w formie fizycznej?
Kruszce są pewnego rodzaju ubezpieczeniem, np. na wypadek dalszego pogłębiania się obecnego kryzysu lub załamania systemu pieniądza papierowego.
Ile kruszców należy trzymać w portfelu. Jaka jest optymalna procentowa ilość?
Najbardziej konserwatywną ilością wydaje się 10% posiadanego kapitału. To wystarczy na krótki okres niepokojów społecznych lub np. w sytuacji, gdy komornik zablokuje nam konta, nawet niesłusznie i przypadkowo, w efekcie czego możemy być postawieni pod ścianą. Kupując złoto w małych sztabkach, płaci się większe premium, ale sprzedając je, otrzymuje się wyższą cenę, tak więc ten koszt wyższego premium zwykle się zwraca. Zdecydowanie należy unikać sztabek ponad 50 g. Takie nominały bardzo trudno odsprzedać na polskim rynku.