Strona główna Archiwum Zdrowo, opłacalnie i w zgodzie z naturą

Zdrowo, opłacalnie i w zgodzie z naturą

0

Niestety, ta obfitość poza żołądkami konsumentów odbija się również na kieszeni takich producentów, którzy obserwują spadek cen żywności. Co innego rolnicy, którzy niegdyś obficie nawożone azotanami gospodarstwa przestawili na bioprodukcję. Oni już wygrali i z zasłużoną satysfakcją mogą podliczać zyski!
Jak wskazują dane Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, mimo globalnego kryzysu, rolnictwo ekologiczne w Polsce nie tylko ma się dobrze, ale systematycznie notuje dynamiczny rozwój. Według stanu na 30 września 2011 r. liczba tego typu gospodarstw w naszym kraju wyniosła ok. 24 tys. i było to o 3 tys. więcej niż pod koniec 2010 r.
Jak przyznaje Waldemar Maziejuk, prowadzący wraz z synami Rodzinne Gospodarstwo Ekologiczne „FIGA” w Mszanie, niezwykła dynamika rynku BIO pokazuje, jak wielki wciąż dżemie w nim potencjał. – Coraz to pojawiają się skonwertowane gospodarstwa na bio. Według nas, tj. rolników działających w tym systemie od 2002 r., to nie jest tylko moda. To sposób na życie, filozofia, a po części szansa na uzyskanie lepszych dochodów i rynku zbytu. Dla tych, którzy zdecydowali się na wejście w system rolnictwa ekologicznego w latach początkowych, to była idea. Ochrona natury, produkcja żywności wysokiej jakości – to priorytety. Teraz już widać, że ci, którzy nie zrazili się na początku (nie było wielkiego rynku zbytu, występowały spore kłopoty logistyczne, a ceny często były poza możliwościami finansowymi klientów), osiągnęli sukcesy. Pojawili się klienci zainteresowani produktami BIO (na początku ze snobizmu, potem była to moda, a teraz często to sposób na życie), przetwórnie, sklepy specjalistyczne, hurtownie. Mimo że ten rynek to ułamek procenta całego rynku żywności, to warto taką działalność podejmować – mówi pan Waldemar.
Przekwalifikowanie gospodarstwa na bioprodukcję wymaga czasu i sporo papierkowej roboty, ale jak pokazuje przykład ponad 20 tys. polskich rolników, nie stanowi to bariery nie do przebicia. Społeczeństwo polskie i to z pozostałych krajów rozwiniętych zrozumiało, jakie zagrożenia niesie za sobą spożywanie chemicznie „tuningowanej” żywności i coraz częściej poszukuje produktów ekologicznych, których na rynku nadal brakuje.
Zdarzają się gorsze lata, chwile zwątpienia i momenty, w których rachunek ekonomiczny nie napawa optymizmem. Zbyt niskie opady mogą przecież spowolnić okres wegetacji roślin, a krowy z tylko im znanego powodu dawać mniej mleka niż zwykle. Ryzyko to nieodłączny towarzysz pracy rolnika, także tego ekologicznego. Mimo że bioprodukcja w pełni z niego nie zwalnia, to jednak daje coś równie cennego, np. poczucie satysfakcji i możliwość powrotu do korzeni, tego jakże trudnego, ale i pięknego zawodu.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 3/2012 Eurogospodarki.