Ruch zrzeszania się obywateli w spółdzielniach budowlanych objął wiele środowisk miejskich – pracowników umysłowych, wojskowych, nauczycieli, lepiej zarabiających robotników. Bardzo aktywną, inspirującą, a często i organizatorską rolę w tym względzie odgrywały związki zawodowe oraz działacze PPS.
W spółdzielczym ruchu od początku przodowała Warszawa. Na Żoliborzu, po oczyszczonym z zabudowy terenie Cytadeli, jako pierwsza rozpoczęła działalność spółdzielnia pod nazwą Mieszkaniowo-Budowlane Stowarzyszenie Oficerów.
Po II wojnie światowej ludność Żoliborza zmalała o ponad połowę, dwie trzecie substancji mieszkaniowej legło w gruzach. WSM z miejsca przystąpiła do odbudowy swoich osiedli. Już w latach 1945-1946 odbudowano ponad 4 tys. izb. Potem z rozmachem przystąpiono do budowy całkiem nowych zespołów. W latach 50. powstały trzy osiedla na Bielanach, w latach 60. Sławne Sady Żoliborskie, następnie ogromny zespół mieszkaniowy Zatrasie I i II. To było chyba apogeum budowlanej aktywności Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W tym czasie stała się ona rzeczywiście warszawska, bo budowała również na Mokotowie, na Ochocie i Woli. Ponieważ administrowanie takim molochem było trudne, w 1970 r. nastąpił podział spółdzielni na WSM-Mokotów i WSM-Ochota, zaś sam WSM skoncentrował się na Żoliborzu i Bielanach.
Dorobek 90-letniej działalności WSM jest ogromny. Zapewniła ona dach nad głową łącznie ponad 100-tysiącom warszawiaków. W ośmiu osiedlach (na Żoliborzu, Bielanach, Bemowie, Białołęce i na Pradze Południe) WSM ma blisko 27 tys. mieszkań oraz kilkadziesiąt budynków o innym przeznaczeniu. Spółdzielnia liczy około 30 tys. członków, jest więc największą spółdzielnią mieszkaniową w Polsce.
Dziś WSM buduje niewiele. W latach 2006-2010 oddano do użytku zaledwie 282 nowe mieszkania. Obecnie trwa zasiedlanie trzech domów, cztery inne inwestycje (na Bielanach i Białołęce) mają ruszyć niebawem. Są to z reguły pojedyncze domy, czasem niewielkie ich zespoły.
Nie można dziś mówić o tanich mieszkaniach spółdzielczych. W zasiedlanym budynku na rogu ul. Gojawiczyńskiej i Braci Załuskich za m2 trzeba zapłacić 9912, 26 zł, zaś w bloku przy ul. Saperskiej tylko 8073 zł/m2. Również czynsze (ponad 9 zł/m2) należą do najwyższych w Warszawie. Obecnie spółdzielnia zajmuje się głównie bieżącą eksploatacją i administrowaniem posiadanymi zasobami.
Totalna komercjalizacja przeniknęła również do WSM. Nie ma pieniędzy na prowadzenie działalności kulturalnej, na sport czy obiekty użyteczności społecznej. Jeśli w dwudziestoleciu międzywojennym spółdzielczy Żoliborz nazywany był „socjalistyczną enklawą w kapitalistycznym otoczeniu”, to obecnie o żadnym socjalizmie nie może być mowy. Została pazerna komercja i wolny rynek. Szkoda, bo to grozi zatraceniem pięknego dorobku Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i wartości ideowych ruchu spółdzielczego.
SATURNIN SOBOL
Cały artykuł w numerze 3/2012 Eurogospodarki.