Nie wystarczy, że zarządca domu był ubezpieczony, żeby przechodzień dostał odszkodowanie, kiedy poturbował go zwał śniegu spadający z dachu. W tym wypadku ubezpieczyciel stwierdził, że zamontowane na dachu ławy przeciwśnieżne i doglądanie dachu przez fachowców świadczą o tym, że zarządca nie jest winien zdarzeniu i wypłaty z polisy nie będzie.
Kiedy indziej wartość zalanych domowych weków była wyższa dla klienta niż dla rzeczoznawcy ubezpieczeniowego. Natomiast zarządca dróg wyłga się po zderzeniu naszego auta z jeleniem tym, że trudno we właściwym miejscu postawić znak ostrzegawczy, bo nie sposób precyzyjnie wskazać szlaki wędrówek dzikich zwierząt. Takie sprawy w poprzednich latach ciągnęły się w nieskończoność, ich kartoteki pękały od pism odwoławczych, a na koniec trafiały do sądu.
Wątpliwe usprawnienia
Czas działania ubezpieczyciela, czyli proces likwidacji szkody, liczy się od momentu, kiedy poinformujemy go o zdarzeniu, na którego wypadek się ubezpieczyliśmy. Zakład ubezpieczeń ma 30 dni na wypłatę odszkodowania, albo odmowę z uzasadnieniem. Ustawodawca przewidział tzw. szczególne przypadki, kiedy okres ten wydłuża się do 90 dni, a w razie trwania postępowania w sądzie nawet dłużej. Zanim jesienią 2015 roku weszła w życie nowa ustawa, poszkodowany mógł odwołać się do rzecznika ubezpieczonych, gdy ubezpieczyciel źle i zbyt długo prowadził likwidację szkody. Teraz może reklamować postępowanie ubezpieczyciela dopiero po wydaniu przez niego rozstrzygnięcia w sprawie. Nie skraca to więc pierwszego i najważniejszego etapu postępowania ubezpieczyciela, na co często skarżyli się i skarżą klienci.
Milczące uznanie reklamacji
Odwoływać się od decyzji ubezpieczyciela mogą jedynie klienci indywidulani i przedsiębiorcy – osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, a także wspólnicy spółek cywilnych. Przepisy reklamacyjne nie dotyczą już osób prawnych. Można skarżyć się na usługi zakładów ubezpieczeń, banki, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, towarzystwa emerytalne czy spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, a reklamacje mogą dotyczyć wysokości odszkodowania, nierzetelnie wykonanych oględzin, utrudnionego kontaktu z ubezpieczycielem i wszelkich innych zastrzeżeń co do jakości usług świadczonych przez daną instytucję.
W przypadku gdy zakład ubezpieczeniowy nie odpowie na naszą reklamację w ciągu 30 lub, w wyjątkowych sytuacjach 90 dni, roszczenie klienta automatycznie zostaje uznane. Jest to tak zwane milczące uznanie reklamacji. Na przykład: klient uważa, że przyznano mu za niskie odszkodowanie, że oprócz 300 zł za uszkodzoną oponę powinien dostać też 100 zł za pognieciony kołpak. Jeśli ubezpieczyciel nie odniesie się do tego żądania w ciągu ustawowych 30 dni, wówczas klientowi z automatu przysługuje 400 zł odszkodowania. Za nierzetelne lub nieterminowe udzielenie odpowiedzi rzecznik finansowy może dodatkowo na ubezpieczyciela nałożyć karę w wysokości do 100 tys. zł.
Szablony odpowiedzi
Żeby uniknąć milczącego uznania reklamacji, a co za tym idzie kary pieniężnej za opieszałość, zakłady ubezpieczeń zaczęły udzielać odpowiedzi na reklamacje szablonowo lub pod byle pretekstem odwlekają je do dozwolonych 90 dni.
A za dodatkowe ryzyko ponoszone przez ubezpieczycieli i tak – jak zawsze – zapłacą klienci w postaci wyższych składek lub innych prowizji.
Testowanie trwa rok
Joanna Nachulewicz, starszy specjalista ds. likwidacji szkód majątkowych z InterRisk TU SA Vienna Insurance Group, uważa, że dopiero po roku będzie można rzetelnie ocenić przydatność dla klienta zmian w ustawie bądź utrudnienia, jakie teoretycznie mogą stworzyć w działaniu podmiotów finansowych. Na razie – wbrew czarnym scenariuszom – liczba reklamacji nie wzrosła.
Opinie na temat ustawy o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i rzeczniku finansowym są podzielone. Jedni uważają, że to ukłon w stronę małych i samotnie walczących na ogromnym rynku ubezpieczeniowym klientów. Drudzy, że nowe regulacje tylko zwiększą podmiotom rynku finansowego koszty obsługi z tytułu nieudzielonych na czas odpowiedzi, czym będzie trzeba obciążyć klientów.
Jedyne na razie co jest dobre w tej ustawie to to, że od początku 2016 roku podmioty finansowe, których działania reklamujemy, muszą uczestniczyć w postępowaniu prowadzonym przez rzecznika finansowego. Prowadzi się je na wniosek klienta, który pragnie poza sądem rozwiązać spór. Wcześniej instytucje finansowe mogły się uchylać od tego typu arbitrażu, co czyniło go bezsensownym. To pozytywna zmiana, tym bardziej że rzecznik finansowy jest teraz adresatem wszystkich sporów dotyczących funkcjonowania rynku finansowego, nie tylko sporów z ubezpieczycielami.

