Ta wojna zmieniła wszystko. Od 24 lutego, kiedy putinowska Rosja zaatakowała suwerenną Ukrainę, nasze poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach. W polskich domach zagościł lęk i niepewność jutra. Dotyczy to również energetyki.
Z tym, że należy stopniowo odcinać się od rosyjskich paliw kopalnych, zgadzają się niemal wszyscy. To jednak nie wystarczy. Trzeba przestawić się na odnawialne źródła energii (OZE), większą efektywność zużycia energii i wspólnoty energetyczne. To działanie zarówno na rzecz klimatu, jak i naszej obronności.
Każdy ocieplony dom, każdy panel słoneczny czy turbina wiatrowa chronią obywateli przed skokami cen paliw kopalnych oraz wysokimi kosztami energii, jednocześnie promują i wspierają pokój. Jest to kwestia solidarności, patriotyzmu i wiary w nasze wspólne demokratyczne wartości.
Wyobraźmy sobie polski rynek energii, na którym np. połowa wytwarzanej i konsumowanej energii pochodzi z małych i średnich instalacji OZE, zarządzanych przez gospodarstwa domowe, małe firmy, instytucje publiczne lub samorządy.
Tę wolność energetyczną, tak łatwo, możemy odzyskać przez wsparcie z pieniędzy przeznaczonych na “zieloną transformację” z unijnego Funduszu Odbudowy (57 mld euro) oraz z Umowy Partnerstwa (76 mld euro) czy puli środków z „Zielonego Ładu” (25 mld euro).
Źródło: Newseria, Zdjęcie ilustracyjne – fot. Pexels.

