Gorączka złota NBP. Polska na podium kupujących królewski kruszec

Narodowy Bank Polski ruszył niedawno z nową akcją marketingową, w której chwali się zakupami złota. Zwiększająca się ekspozycja na królewski kruszec to globalny trend wśród bankierów centralnych, ale zajrzymy dziś do podziemi gmachu przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie. Właśnie tam składowane są (przynajmniej częściowo) złote sztabki należące do NBP, czyli tak naprawdę do wszystkich obywateli. 

Złote żniwa bankierów

Złoto od wieków uznawane jest za jeden z najbardziej stabilnych nośników wartości i formę bezpiecznej inwestycji. W dzisiejszych czasach, kiedy gospodarka jest narażona na różne niepewności, banki centralne stawiają na królewski kruszec. Jego popularność jako aktywa rezerwowego rośnie od 2010 roku, co można uznać za jeden z efektów kryzysu finansowego z 2008 r. Wcześniej przez 20 lat bankierzy centralni z krajów rozwiniętych pozbywali się sztabek ze swoich skarbców. 

W sztafecie kupujących coraz mocniej rozpycha się Narodowy Bank Polski. Co prawda po zakupie prawie 126 ton złota (wcześniej rezerwy wynosiły ok. 100 ton) w 2018 i 2019 r. NBP na pewien czas powstrzymał swoje apetyty, ale od kwietnia zeszłego roku przystąpił do ataku. W przeciągu zaledwie 9 miesięcy w bilansie przybyło aż 130 ton metalu szlachetnego, tym samym w zeszłorocznych zakupach wyprzedził nas tylko Ludowy Bank Chin (ogółem globalne zakupy banków centralnych wyniosły ponad tysiąc ton, więc aż za 10% odpowiadał NBP).

NBP cały na złoto

Dzięki nowej, intensywnej polityce zakupowej prowadzonej przez instytucję pod kierownictwem prof. Adama Glapińskiego polskie rezerwy złota wynoszą już prawie 360 ton. W ten sposób nasz kraj zajął 15 pozycję w globalnym zestawieniu prowadzonym przez Światową Radę Złota (17. jeśli w statystyce uwzględnimy EBC i MFW). Według informacji podawanych przez NBP na koniec stycznia wartość sztabek w zasobach naszego banku wynosiła 23,5 mld dolarów, co stanowi ok. 12,4% wszystkich rezerw dewizowych. Jednak w żadnym wypadku nie oznacza to końca zwiększania tych zasobów, ponieważ przewodniczący RPP zapowiada dalsze zakupy z celem na poziomie 20% rezerw w złocie. 

Takie plany należy uznać za ambitne, ponieważ przy zachowaniu obecnych wskaźników (całości rezerw walutowych i aktualnych cen kruszcu) należałoby zdobyć kolejne 220 ton. Stan posiadania na poziomie 580 ton wywindowałby nas do pierwszej dziesiątki na świecie. Mimo wszystko wciąż będzie nam daleko do krajów rozwiniętych, które zapełniały swoje skarbce przez dziesięciolecia. W przypadku USA złoto stanowi prawie 70% rezerw, niewiele mniej w Niemczech, a dla Włoch i Francji jest to ponad 65%.

Złoto gwarantem stabilności

Powyższe dane wskazują wyraźnie kierunek obrany przez Narodowy Bank Polski. W takim razie czas zadać pytanie o zasadność takiej polityki. Chociaż w związku z działalnością NBP pojawiało się w ostatnich latach sporo wątpliwości, to w wypadku zwiększania rezerw złota trudno cokolwiek zarzucić. Główna rola złota w skarbcach banków centralnych to budowanie zaufanie do danego państwa. Ten metal szlachetny można uznać za stabilizator, ponieważ jako aktywo ma walory utrzymywania wartości w czasie. 

W niespokojnych czasach, w których niewątpliwie przychodzi nam żyć, zwiększenie rezerwy kruszcu to klarowna informacja dla globalnych instytucji. Polska jest silną i odpowiedzialną gospodarką, która wytrzyma napór nawet w razie realizacji negatywnych scenariuszy, a w obliczu zagrożeń posiada odpowiednie rezerwy, które może zbyć w celu ustabilizowania sytuacji. 

Zwiększenie ekspozycji na złoto pozwoli też w kolejnych latach zniwelować skutki niekorzystnych zmian kursowych, dotyczących rezerw walutowych. NBP nie podało jeszcze ostatecznych danych, ale umocnienie PLN z zeszłego roku mogło „kosztować” nasz bank centralny nawet 30 mld złotych (tyle może wynieść księgowy deficyt). Dlatego zakupy złota i powiększanie rezerw tego kruszcu, co jest zgodne ze światowymi trendami, można uznać za przejaw odpowiedzialnej polityki prowadzonej przez prezesa Glapińskiego i podległą mu instytucję.

Źródło informacji: Currency One. Zdjęcie ilustracyjne – fot. archiwum.

Udostępnij wpis:

Zapisz się na Newsletter

Bądź na bieżąco ze wszystkimi artykułami, tematami i wydarzeniami.

PROJEKT CHARYTATYWNY GLORIA VICTISspot_img

Popularne

Podobne
Podobne

HoReCa – gastronomia ma problemy, hotele są w lepszej kondycji

Blisko 13,6 tys. obiektów noclegowych, restauracji i firm cateringowych...

Polacy w średnim wieku mają największe problemy finansowe

Zaległości konsumentów, widniejące w Krajowym Rejestrze Długów, wynoszą obecnie...

Miliardowy problem samorządów. Czy wybory coś zmienią?

Rosnące długi wobec samorządów stają się coraz większym problemem....

Cierpliwość przedsiębiorców ma swoje granice

40 proc. firm z sektora MŚP zawsze upomina się...