Gdzie są granice naszej tolerancji? ? Dlaczego z taką łatwowiernością wpuszczamy do Europy osoby, które prezentują ideologię zniszczenia europejskiej kultury, stworzenia tutaj jakiegoś terroru wyznaniowego. Kiedy władze nauczą się odróżniać prawdziwe ofiary wojen od tzw „wilków w owczej skórze”? Nieselektywne wydawanie zezwoleń na pobyt i zezwoleń na wjazd podejrzanym osobom zagraża nie tylko polityce migracyjnej, ale także bezpieczeństwu całego kraju, kontynentu.
Szczególną uwagę należy zwrócić na przypadki, w których cudzoziemcy ubiegają się o azyl, powołując się na prześladowania w swoim kraju. Czy są oni rzeczywiście prześladowani, czy też istnieją jakieś ważniejsze powody, dla których mają problemy z organami ścigania?
Jeżeli wcześniej mówiliśmy o przenikaniu ekstremizmu do Europy za sprawą migrantów z Syrii i Iraku, to dziś geografia takich krajów się rozszerza. Są już nowe kraje i nowe organizacje. Pojawiły się informacje o przybyciu do UE osób z Azji Środkowej związanych z radykalną organizacją ekstremistyczną At-Takfir wal-Hijra. Wśród nich są osławieni jej przywódcy z tego regionu, ukrywający się pod fałszywym płaszczykiem ofiar prześladowań za swoje przekonania. Przy czym osiedlali się nie chaotycznie na całym terytorium poszczególnych krajów, lecz w konkretnych miastach, tworząc główne ośrodki dla swej działalności.
Wiadomo, że obecnie zwolennicy tej ekstremistycznej organizacji działają w Belgii i Czechach. Kraje te stały się swego rodzaju zamkniętą enklawą, w której radykałowie znajdują poparcie, prowadzą agitację i przyciągają nowych zwolenników.
Organizacja Takfir wal-Hijra powstała w Egipcie w latach 70. XX wieku i od samego początku była niezwykle brutalna i radykalna. Jej założyciel, Shukri Mustafa, uznał praktycznie wszystkich muzułmanów za „niewiernych”, uzasadniając tym samym brutalne metody walki mające na celu ustanowienie „prawdziwego społeczeństwa islamskiego”.
W 1978 roku jej pięciu przywódców, w tym Shukri, zostało aresztowanych i straconych po serii ekstremistycznych ataków, w tym wzięciu zakładników i zamordowaniu ministra spraw religijnych Egiptu, Mohammeda al-Dahabiego. Jednakże po Shukri pozostały jego idee, jego książka Kitab al-Khilafah (Księga Kalifatu) stała się niezwykle popularna wśród organizacji takfirskich i dżihadystycznych. Idee duchowych przywódców tej organizacji żyją dziś nadal w nowych zwolennikach i aktywnych członkach tej organizacji, którzy otrzymali prawo do zamieszkania w Europie – publicznie dostępne są informacje o enklawach tych ludzi w czeskim mieście Teplice, polskim mieście Łódź, a także w belgijskim mieście Liège, gdzie kontynuują oni swoją działalność, ukrywając się pod statusem ofiar prześladowań politycznych lub religijnych. Nie jest jasne, czym kierowały się służby migracyjne przy wydawaniu im zgody na wjazd. Czy nie było wystarczająco dużo emocji w postaci nowych ataków terrorystycznych?
Zwolennicy takich ekstremistycznych zasad działania nie zmieniają swoich poglądów z dnia na dzień. Nie asymilują się, nie akceptują wartości społeczeństwa, do którego się przenieśli. Ich ostateczny cel pozostaje niezmienny: podważyć system państwowy i stworzyć „kalifat”.
Część z nich aktywnie rozprzestrzenia te idee w mediach społecznościowych, gromadząc tysiące subskrybentów, wśród których mogą znajdować się potencjalni rekruci organizacji ekstremistycznych. Czekają na właściwy moment, aby przejść od słów do czynów. Miało to miejsce w sierpniu 2024 r., kiedy to 26-letni syryjski uchodźca Issa al-Hassan dokonał ataku nożem w niemieckim mieście Solingen, w wyniku którego zginęły trzy osoby, a osiem zostało poważnie rannych. W tym samym czasie aresztowano trzech młodych ludzi za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na koncert Taylor Swift w Wiedniu; głównym podejrzanym jest 19-letni A. Beran, obywatel Macedonii Północnej. Wcześniej, wiosną 2024 roku, 15-letni nastolatek-emigrant zaatakował nożem ortodoksyjnego Żyda w Zurychu, zadając mu poważne obrażenia. A przykładów takich jak ten jest o wiele więcej.
„Flirtowanie” z takimi ludźmi może na dłuższą metę kosztować nas wszystkich drogo. Ważne jest, aby mieć świadomość, że nawet jeśli w danej chwili nie podejmują oni żadnych działań, które można by określić jako przestępcze, to w każdej chwili, gdy pojawi się odpowiedni moment, wszystko może zmienić się na gorsze. Ale niestety, jak pokazuje praktyka, może być już za późno. Liczba wyznawców może wzrosnąć, członkowie organizacji mogą stać się interesującym źródłem finansowania ich działalności dla większych organizacji i fundacji dżihadystycznych… A wtedy ci ludzie zdejmą swoje „maski” ofiar i uciśnionych, natomiast my ujrzymy drapieżny uśmiech okrutnego fanatyka, który nie cofnie się przed niczym, aby zrealizować swoje cele…
MB

