Prokuratura Okręgowa w Płocku prowadząca śledztwo w tej sprawie nie zdecydowała się zastosować wobec asesora tymczasowego aresztu. Jedynie poręczenie majątkowe oraz zakaz wykonywania czynności zawodowych.
Zaczęło się od rolnika spod Mławy
W listopadzie 2014 r. asesor Michał Kubik zajął ciągnika należący do Radosław Zaremby, rolnika z Kulan pod Maławą. Rolnik nie był dłużnikiem. Zobowiązania finansowe miał jego szwagier sąsiadujący z nim przez płot. A jednak to jemu asesor zajął traktor i cztery tygodnie później, w dniu kiedy sąd wstrzymał egzekucję, sprzedał maszynę. Po zabraniu ciągnika na wniosek wierzyciela trafił on do komisu, gdzie sprzedano go za ok. 40 tys. zł choć wart był ponad 75 tys. zł. Podobnie wyglądały kolejne zajęcia u innych nie-dłużników i sprzedaże ich aut.
Wszyscy poszkodowani są jedynie członkami rodzin dłużników. W przypadku przedsiębiorcy z Gostynina zajęto samochód należący do firmy, w której jest prezesem tylko dlatego, że jego żona miała 3-tysięczny dług. Oboje mają odrębne działalności gospodarcze, a także od wielu lat rozdzielność majątkową. Podobnie, jak w przypadku Zaremby, samochód biznesmena po zajęciu został wywieziony z posesji i w ciągu półtora miesiąca sprzedany w trybie komisowym. Za każdym razem asesor wskazywał, że dłużnik ma we władaniu wskazany przez wierzyciela pojazd i na tej podstawie trzeba dokonać zajęcia. Michał K. prowadząc zajęcia ciągnika i aut pozostałych poszkodowanych działał w zastępstwie komornika.
Asesor się broni
Po wyjściu z płockiej prokuratury rozmawiał z reporterką „ Faktów”. Przedstawił swoja linię obrony. Zapewniał, że jego działanie było zgodne z prawem mimo, że zajął i sprzedał bez licytacji publicznej ciągnik należący do osoby, przeciwko której nie była skierowana egzekucja. Zdaniem Kubika o żadnych nadużyciach mowy nie ma.
To dlaczego zajmował i zbywał majątek nie należący do prawdziwego dłużnika?
Jak to tłumaczy Kubik? Nie tłumaczy a oskarża rodzinę Radosława Zaremby i zadłużonego szwagra o pomoc w ukrywaniu majątku przed egzekucją komorniczą.
– To uciekanie przez dłużników z majątkiem – wyjaśnia dziennikarce TVN.- Ponieważ ojciec dłużnika przepisał swój majątek na członków rodziny. To była darowizna.
Kubik zapewnia, że to wszystko widać w zapisach w księgach wieczystych nieruchomości należących do rodziców Pawła S.- dłużnika.
– O czym on mówi? – dziwi się Zaremba. – Mój teść i moja teściowa swoim dzieciom Pawłowi i mojej żonie przepisali majątek. Żona otrzymała swoją część w 2012 r. Mieli do tego pełne prawo. To ich własność. Ich sytuacja majątkowa, co mieli i co mają, w ogóle nie mogła komornika interesować.
Podobnie na sprawę patrzy mec. Lech Obara , pełnomocnik Zaremby.
– Proszę zobaczyć jakich określeń używa Michał Kubik. Mówi o „ucieczce dłużników”. Przecież rodzice Pawła S. nie są dłużnikami. To brzmi jak pomówienie – podkreśla Obara. – Dłużnikiem jest tylko szwagier Zaremby. To charakterystyczny dla niektórych komorników sposób myślenia. Jeśli dłużnik jest niewypłacalny to trzeba pozbawić majątku jego rodzinę. Nie ważne czy jest jakakolwiek między nimi wspólnota majątkowa. Bardzo dobrze pasuje do tej sytuacji tytuł pani pierwszego artykułu ”Odpowiedzialność rodzinnie zbiorowa”. To co usłyszeliśmy mówi człowiek, który twierdzi, że działał etycznie i zgodnie z prawem!
Podobnie w rozmowie ze mną tłumaczył działanie swojego klienta obrońca Kubika.
– Nie wiem dlaczego próbuje się podważyć moją wiarygodność. Tak jakbym był odpowiedzialny za długi szwagra.
Udowodnić ”winę” ofiary
Radosław Zaremba skarży się, że takie właśnie działania podjęto wobec niego. W poniedziałek (4 marca 2015 r.) około godziny 13-tej do domu Mieczysława i Grażyny Zarembów (rodziców poszkodowanego rolnika) mieszkających we wsi Białuty niedaleko Mławy przyjechało dwóch nieznajomych mężczyzn. Drzwi otworzył ojciec młodego rolnika. Radosław był akurat z wizytą u rodziców i miał okazję rozmawiać z niespodziewanymi gośćmi.
Zaremba ich wylegitymował. Detektywi. Pracują w łódzkim Detektywistyczno-Doradczym Biurze Paragraf s.c. Obaj detektywi, jak informują na swojej stronie internetowej, są byłymi wysokimi funkcjonariuszami policji.
Chcieli rozmawiać o sprawie zajętego i sprzedanego ciągnika. – Mężczyźni wypytywali, czy Zaremba „odkupił ciągnik od szwagra dłużnika” . Czy posiada ziemię – relacjonuje Lech Obara, pełnomocnik poszkodowanych. – Interesowali się sprawą odszkodowania, o jakie zamierza wystąpić do kancelarii komorniczej Kluczkowskiego mój klient. Szkoda, że Zarembowie rozmawiali z detektywami, zamiast wyrzucić ich za drzwi – dodaje.
– Ciągle to powtarzam takim niedowiarkom jak ci panowie, że jestem pierwszym i jedynym właścicielem ciągnika. Kupiłem go za pieniądze z Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa – denerwuje się Zaremba. Przesłał mi fakturę kupna traktora, na której jest napisane, że maszyna jest nowa.
Ujawnić prawdę
W czasie rozmowy Zaremba zapytał detektywów: Na czyje zlecenie działają? Nie dostał odpowiedzi, ale usłyszał, że „sąd bada swoją sprawę, prokurator bada swoją sprawę i oni też chcą wyjaśnić tę sprawę; robią to po to, by ujawnić prawdę”.
Nieco później rolnik dowiedział się, że dwóch mężczyzn poruszających się srebrną toyotą avensis wypytywało mieszkańców wsi (gdzie mieszkają rodzice i gdzie on sam mieszka) na jego temat i na temat szwagra. Pytali o majątek, własność ciągnika, relacje rodzinne. To samo auto pojawiło się też naprzeciwko domu Zaremby w Kulanach, tam gdzie miało miejsce zajęcie traktora. Z wolno przejeżdżającego pojazdu robiono zdjęcia sąsiadujących ze sobą posesji rolnika i jego szwagra.
A dzień później wieczorem do Zaremby zgłosił się jakiś człowiek. Powiedział, że jest przedstawicielem firmy, która wydzierżawiła nieodpłatnie rolnikowi ciągnik na okres postępowań sądowych. Mężczyzna chciał wejść na teren gospodarstwa, oglądać traktor. Zaremba tym razem nie pozwolił wejść na swoją posesję.
– Sprawdziłem w firmie, która przekazała mojemu klientowi maszynę, czy wysyłała kogoś do Zaremby. Przedstawiciel producenta ciągników zaprzeczył – dodaje mec. Obara.
– Ja naprawdę czuje się inwigilowany. Mam prawo się bać – dodaje Zaremba.
Tajemniczy zleceniodawca
Łódzkich detektywów zapytałam o to kto im zlecił „sprawdzenie” rolnika. Dostałam mailową odpowiedź: „Możemy jedynie oświadczyć, iż wszelkie podejmowane przez nasze Biuro czynności zgodne są z obowiązującym stanem prawnym i nie noszą w żadnym razie jakichkolwiek cech czynów zabronionych. Swoje obowiązki służbowe wykonujemy rzetelnie i w oparciu o przepisy prawa, jak również z właściwą dbałością o etykę i obiektywizm. Żadnych innych informacji z uwagi na obowiązującą nas tajemnicę zawodową nie jesteśmy w stanie udzielić”.
Rozmawiałam też z obrońcą Michała Kubika. Interesowało mnie, czy wynajął detektywów z biura Paragraf, aby śledzili i szukali informacji na temat pana Zaremby? Dlaczego łączę osobę mecenasa Wojciecha Górskiego z biurem detektywistycznym? Bo na stronie internetowej „Paragrafu” kancelaria adwokacka Górskiego została rekomendowana jako ta, z którą detektywi współpracują. Górski jest znanym w Łodzi obrońcą. Przez 10 lat był prokuratorem także w Prokuraturze Krajowej. Zajmował się przestępczością zorganizowaną.
– Nie, nie ja wynająłem (detektywów – red) – odpowiada mec. Wojciech Górski. – Ale potwierdzam tak jak Pani zauważyła, w rzeczywiści współpracuję z tym biurem detektywistycznym. Omawiałem z nimi czynności detektywistyczne podejmowane przez biuro pod kątem informacji, które mogą być przydatne w prowadzonej przez mnie sprawie.
Radosław Zaremba złożył do mławskiej policji doniesienie na detektywów o nękaniu i naruszenie miru domowego.
Prokurator wyrzuca pełnomocnika Zaremby
To wydarzyło się także w poniedziałek. Mec. Lech Obara i Radosław Zaremba chcieli uczestniczyć w przesłuchaniu asesora Kubika. Mają do tego prawo. Zaremba jest poszkodowanym w tym postępowaniu. Tego prawa odmówiła im prok. Edyta Kochanowska z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Dlaczego?
– Dla dobra śledztwa – wyjaśnia Obara. – Prokurator uważa, że jestem źródłem przecieku fragmentu protokołu z przesłuchania świadka. 1 marca ten dokument pokazała telewizja Polsat w audycji „Państwo w państwie”. Pani prokurator zrobiła to tylko dlatego, że ja jako pełnomocnik poszkodowanego występowałem o kopie akt z tego postępowania.
– Przyczyną takiej decyzji jest ujawnianie przez pełnomocnika materiału dowodowego z toczącego się postępowania, co stanowi przestępstwo z art. 241 k.k, o czym profesjonalny pełnomocnik powinien wiedzieć – mówi Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Płocku . – Na marginesie dodaję, że zawiadomienie o popełnieniu tego przestępstwa już wpłynęło do tutejszej prokuratury. Pan Obara nadal uczestniczy w postępowaniu i jest uprawniony do składania wniosków dowodowych.
– Trudno to wszystko zrozumieć ale szkoda, że pani prokurator nie wyraża obawy o naruszanie moich praw jako poszkodowanego. Utrudnia mi uczestniczenie w postępowaniu. Nie możemy zadawać pytań. Już teraz widać, że w całej tej sprawie zaczynają dziać się „ dziwne rzeczy” – martwi się Zaremba. – A może za moment, ktoś postawi mi zarzuty, że utrudniałem egzekucję komorniczą walcząc o swój traktor?
Pełnomocnik zamierza poinformować Prokuratora Generalnego o działaniu prok. Kochanowskiej.
Prokuratura potwierdza
Ustalenie prokuratorów (śledztwo rozpoczęła prokuratura rejonowa w Mławie) potwierdzają nasze ustalenia m.in., że asesor Michał K. mógł poświadczyć nieprawdę w protokole zajęcia ciągnika. W dokumencie, którym dysponujemy napisał, że ciągnik znajdował się na terenie nieruchomości dłużnika, a faktycznie stał na sąsiedniej posesji – Radosława Zaremby, czyli sąsiada nie-dłużnika. Takie wyjaśnienia Kubik przekazał Krajowej Radzie Komorniczej. Poza tym Kubik zadaniem prokuratury „rażąco nisko” oszacował wartość zajmowanych pojazdów.
Co dalej w śledztwie
Trzy wątki – sprawa zajęcia ciągnika pod Mławą, samochodu przedsiębiorcy z Gostynina i pojazdów właścicielki firmy w Sieradzu. Wszystkie, także sprawę Zaremby, łączy grono osób i podmiotów prawnych, które brały udział w kolejnych etapach postępowania egzekucyjnego. W większości tych spraw był jeden wierzyciel i jeden pełnomocnik wierzyciela Kancelaria Prawna Sokrates z Łodzi. W czynnościach komorniczych uczestniczyły te same osoby np. dozorca zajmowanego majątku. Pojazdy trafiały do jednego komisu, a odkupywały je osoby zajmujące się handlem rzeczami z egzekucji komorniczych.
Śledczy zamierzają wyjaśnić powiązania tych osób i podmiotów, i „ocenić” odpowiedzialność komornika Jarosława Kluczkowskiego za to, co się działo w jego kancelarii.
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska

