A dzisiaj? W powszechnej świadomości Finlandia to nowoczesny, zamożny i spokojny kraj o ugruntowanej pozycji gospodarczej w Unii Europejskiej.
Co zdołało tak zmienić opinie o tym państwie? Co spowodowało, że w niedługim czasie z zapuszczonego kopciuszka Finlandia przeistoczyła się w bogatą księżniczkę, która ma w posagu Nokię, Kone, Merimekko, Neste i wiele innych światowych marek? Jak dowiedzą się Państwo z naszej rozmowy z profesorem Michałem Kleiberem, powód był jeden: nauka.
Wydaje się, że polskie władze, w odróżnieniu od fińskich, absolutnie nie rozumieją funkcji nauki i stałej potrzeby dbania o jej rozwój. Nie dziwmy się zatem, że Uniwersytet Warszawski ma do dyspozycji na jednego studenta 8 tys. zł rocznie, a taki na przykład Uniwersytet Harvarda ponad 20 tys. dolarów na semestr. Budżet Uniwersytetu Harvarda jest 24 razy większy niż największego polskiego uniwersytetu!
Choć student amerykański musi za naukę płacić, uczą się na Harvardzie nie tylko dzieci milionerów. Dzięki systemowi przychylnemu nauce, wiedzy i innowacyjności. U nas uczelnie państwowe pozostają w marazmie, prywatne natomiast coraz wyraźniej widzą swój opłakany koniec z uwagi na ciągle malejącą liczbę studentów. Według wiarygodnych szacunków do 2030 roku liczba studentów w Polsce może się zmniejszyć o 300 tys. A gdy już padną prywatne uczelnie czy dostęp do studiów – jak za komuny – znów będzie reglamentowany?
Artykuł pochodzi z nr 2/2016 Eurogospodarki