Z tego powodu, inwestowanie w aktywa emerging markets, czyli rynków wschodzących, może wiązać się z większym niż w ostatnich latach ryzykiem. Nieco bardziej klarowna wydaje się być sytuacja na krajowym rynku długu. Oczekiwanie na obniżki stóp procentowych przez nową Radę Polityki Pieniężnej sprawi, że obligacje dwuletnie powinny stabilizować się przez zdecydowaną większość 2016 roku. Z kolei wpływ normalizacji polityki pieniężnej w USA, obok możliwego zwiększenia przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych w wyniku forsowania niektórych kosztownych pomysłów gospodarczych przez nowy rząd sprawia, że obligacje długoterminowe (tj. o odległym terminie wykupu) będą w większym stopniu narażone na ryzyko spadku cen.
Niezwykle niepokojąco wyglądają perspektywy warszawskiej giełdy. Wprowadzenie nowych podatków sektorowych między innymi dla banków komercyjnych, których akcje stanowią niezwykle istotny składnik WIG20, czy rządowe propozycje połączenia sektora energetycznego z kopalniami ze szkodą dla tych pierwszych stanowią poważne osłabienie atrakcyjności inwestowania w akcje. W tle pozostaje ponadto groźba przewalutowania kredytów hipotecznych oraz dokończenie likwidacji otwartych funduszy emerytalnych, co ostatecznie przesądziłoby o niskiej płynności rynku akcji w Polsce. Na globalnym rynku walutowym podstawową strategią okazać się może kontynuacja scenariusza zakładającego osiągnięcie przez kurs euro/dol. parytetu, czyli zrównanie wartości euro i dolara.
W naszej ocenie mogłoby do tego dojść w pierwszej połowie przyszłego roku. Druga połowa 2016 roku natomiast powinna przynieść stopniowe umacnianie wspólnej waluty w ślad za postępującym ożywieniem, sygnalizowanym obecnie przez część indeksów koniunktury.
Na rynkach surowcowych oczekujemy między innymi utrzymania niskich cen ropy naftowej. Niedopasowanie popytu do podaży, ugruntowane m.in. ostatnią decyzją kartelu OPEC, który zrzesza największych wydobywców ropy naftowej, o nieograniczaniu wydobycia sprawi, że w 2016 roku osiągnięte mogą zostać poziomy z 2009 roku. Zatem bieżący rok nie będzie tak obfitujący w jednoznaczne okazje inwestycyjne jak miniony. Inwestorzy będą musieli się wykazać zdecydowanie większą ostrożnością, aniżeli w 2015 roku, który śmiało możemy nazwać rokiem dolara.
Na niektórych rynkach (eurodolara, ropy naftowej, rynku polskich akcji) przez zdecydowaną większość 2016 roku będziemy obserwować kontynuację tegorocznych trendów. Z kolei złoty wraz z walutami emerging markets będzie musiał się zmierzyć z wciąż słabym stanem globalnej koniunktury.

