To nie jedyna kara dla Bogusława W. Musi tez zapłacić 15 tys. grzywny i 500 zł kosztów sądowych oraz oddać poszkodowanym 24 tys. złotych. Jeśli się tę kwotę doliczy do tego, co zwrócił poszkodowanym już komornik, odzyskają pieniądze za sprzedany traktor. Ciągnik został zlicytowany kiedy dłużnicy właściwie spłacili całe zobowiązanie. Pozostały jedynie koszty komornicze.
Po raz pierwszy ukarany nabywca
Zdaniem prokuratury Bogusław W. dla osiągnięcia korzyści majątkowej w 2012 r. świadomie kupił po sześciokrotnie zaniżonej cenie ciągnik z ładowaczem zajęty na poczet zadłużenia u rolników ze wsi Siedliska. Działał w zmowie ze skazanym pół roku temu już prawomocnym wyrokiem komornikiem sądowym z Działdowa Sebastianem S.
Zdaniem mec. Lecha Obary, pełnomocnika poszkodowanych rolników jest to prawdopodobnie pierwszy w kraju proces przeciwko „podstawionemu” przez komornika nabywcy majątku w nierzetelnie przeprowadzonej licytacji.
– W tego typu procesach za przekroczenia uprawnień skazywano dotychczas jedynie komorników i biegłych, którym udowodniono zaniżoną z premedytacją wycenę. Natomiast nabywcy nie ponosili żadnej odpowiedzialności, bo trudno było znaleźć dowody, że działali w zmowie – wyjaśnia Obara.
Zdaniem Grzegorza Ryńskiego, prokuratora rejonowego w Giżycku, zebrany w śledztwie materiał wskazuje na to, że Bogusław W. miał pełną świadomość uczestniczenia w przestępstwie. Wiedział, że prowadzący licytację nie dopełnił obowiązku rzetelnej wyceny zajętych maszyn, i kupował ją za bezcen świadomie. Są też dowody na zmowę komornika i nabywcy – to billingi połączeń telefonicznych między nimi. Jak ustalili śledczy, komornik kontaktował się z Bogusławem W. kilkadziesiąt razy, w tym również tuż przed licytacją.
Komornik skazany wcześniej
Komornik Sebastian S. został już skazany prawomocnym wyrokiem we wrześniu 2014 r. Właśnie za sposób przeprowadzania w 2012 r. egzekucji w gospodarstwie Teresy S. w Siedliskach dostał karę roku i czterech miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata.
Sąd Okręgowy w Olsztynie zakazał mu wykonywania zawodu przez pięć lat. Musiał też wpłacić 30 tys. zł grzywny i ma zwrócić pokrzywdzonym rolnikom prawie 60 tys. zł. Właśnie podczas tamtego procesu wyszło na jaw, że komornik nie tylko kontaktował się z licytantem i to co najmniej 60 razy, ale także zniechęcał innych zainteresowanych do licytacji i utrzymywał dłużników w przekonaniu, że do niej w ogóle nie dojdzie. Sąd określił takie zachowanie jako „wyjątkowo perfidne”.
O Sebastianie S. pisałam w Wyborczej dwa lata temu – „Jak nas sprzedają komornicy, czyli opel za 142 zł.” Wtedy komornik zajmował i sprzedawał z wolnej ręki majątek nidzickiego biznesmena Wiktora Chruściela. Przedsiębiorca prowadził firmę oponiarską w Nidzicy. Sebastian S. dwukrotnie zajmował mu majątek firmy. Opony, felgi, samochody i sprzęt wart ponad milion złotych sprzedał z wolnej ręki (co jest niezgodne z przepisami) za 109 tys. zł. W tej sprawie komornik jest już oskarżony przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie o przekroczenie uprawnień.