Głos Chin z USA?

Serikzhan Bilash, który obecnie mieszka w USA, ostatnio w sieciach społecznościowych krytykuje amerykańskie władze za niewystarczającą pomoc wojskową dla Ukrainy. To kolejna dziedzina jego działalności, wcześniej zasłynął jako obrońca praw Kazachów mieszkających w Chinach.

Fot. Shutterstock

Serikazhan Bilash, (Biyash), to założyciel i szef organizacji „Atajurt Kazachskie Prawa Człowieka”, która zasłynęła w Kazachstanie z tego, że jako jedna z pierwszych wystąpiła w obronie praw Kazachów mieszkających w chińskiej prowincji Sinciangu. Tam bowiem po serii ataków terrorystycznych w 2014 roku, władze Chin zaostrzyły stosunek do niektórych przedstawicieli mniejszości etnicznych, w tym do muzułmańskiej mniejszości kazachskiej, oskarżając je o szerzenie idei separatyzmu.

Jako rodowity mieszkaniec Sinciangu, Bilash dość dobrze rozumiał istniejące w nim etniczne konflikty. I swoje działania na rzecz obrony praw człowieka rozpoczął jeszcze mieszkając w Chinach. Jako pierwszy podniósł np. kwestię dyskryminacji kazachskich migrantów przy wydawaniu im wiz wyjazdowych do ojczyzny. To odbiło się szerokim echem w świecie i spotkało się z poparciem międzynarodowych organizacji obrony praw człowieka. Filmy, wystąpienia, które tworzył na ten temat, miały swój szeroki oddźwięk nie tylko w Chinach i Kazachstanie, ale w całym świecie i najprawdopodobniej dlatego ten obrońca praw człowieka został wkrótce zmuszony przez władze chińskie do migracji do swojej historycznej ojczyzny.

W Kazachstanie Serikazhan Bilash, zaczął na szeroką skalę rozpowszechniać informacje na temat łamania praw człowieka w Chinach, w tym mieszkających tam Kazachów. Między innymi nagłośnił temat tworzenia w Chinach tzw. „obozów reedukacji politycznej”, w których w nieludzkich warunkach przedstawiciele mniejszości narodowych, byli przetrzymywani i „reedukowani”. Terror i tortury, były tu na porządku dziennym. Bilash działając w różny sposób domagał się uwolnienia rodaków, między innymi organizował konferencje prasowe, nagrywał filmy, przemawiał w mediach i domagał się „zakończenia tego ludobójstwa narodów”.

Bilash próbował zarejestrować w Kazachstanie ruch społeczny „Atazhurt Eriktilieri”. Jednak przez kilka lat nie było to możliwe, gdyż Departament Sprawiedliwości w Ałmaty stwierdził niekompletność dokumentów założycielskich, które nigdy nie zostały uzupełnione. Natomiast obrońca praw człowieka uznał to za intrygi wrogów. Sprawa zakończyła się tym, że sąd administracyjny ukarał Bilasha grzywną za kierowanie niezarejestrowaną organizacją.

Ten obrońca praw człowieka podczas jednego ze swoich przemówień publicznie wezwał Kazachów do… Dżihad. Biorąc pod uwagę, że pojęcie to w islamie jest interpretowane bardzo szeroko (w przeciwieństwie do, powiedzmy, intifady i gazavatu), taka wypowiedź wywołała przewidywalną reakcję oficjalnych władz Kazachstanu. Serikazhan Bilash został zatrzymany i umieszczony najpierw w areszcie policyjnym, a następnie w areszcie domowym. Przez Prokuraturę Kazachstanu został oskarżony (na podstawie art. 174 część 1 kodeksu karnego Republiki Kazachstanu) o podżeganie do nienawiści etnicznej. Za przewinienia na podstawie tego artykułu kodeks karny przewiduje szeroki zakres sankcji – od grzywny do siedmiu lat więzienia. Serikazhan Bilash by uniknąć kary zgodził się podpisać z prokuratorem porozumienie, w którym w pełni przyznał się do winy i wyjechał z kraju, gdzie nadal prowadzi swoją działalność, która staje się coraz bardziej różnorodna i niezrozumiała.

Możemy na przykład przeanalizować różne działania Serikzhana Bilasha, zgodnie z którymi można dojść do bardzo niejednoznacznych wniosków. Na przykład to, że S.Bilash publikował nie tylko w kazachstańskich mediach, takich jak „Zhas Alash”, „Zhas Kazak” itp., ale także na siedmiu chińskich stronach kazachstańskich mniejszości, które po jego prowokacyjnych artykułach na tematy antychińskie, zostały zamknięte przez władze ChRL.

S.Bilash stworzył w komunikatorze WeChat grupę „Kazakhstan Kosh”, dla chińskich Kazachów, którzy zamierzają wrócić do ojczyzny, i jakoś bardzo szybko członkowie tej grupy znaleźli się pod nadzorem chińskich organów ścigania i zostali zatrzymani.

Serikazhan Bilash i jego organizacja przekazali kazachstańskiemu MSZ listy etnicznych Kazachów skazanych w Chinach z powodów politycznych i poddawanych naciskom tamtejszych władz. Ale, jak się później okazało, wielu z tych, którzy znaleźli się na liście, zostało skazanych z powodów zupełnie innych niż polityczne, a z artykułów prawnych odpowiadających przestępstwom pospolitym, a inni są na ogół tylko imiennikami znanych osób publicznych. Władze chińskie w odpowiedzi skierowanej do kazachstańskiego MSZ szczerze wskazały, że te listy są fałszywe. I nie mają nic wspólnego z ideą obrony praw człowieka.

Pojawia się pytanie – o co tu chodzi – kim faktycznie jest Serikazhan Bilash, co robi, dla kogo pracuje? Czy może sam Serikzhan Bilash pracował dla chińskich władz, przyczyniając się do identyfikacji „niewiarygodnych”, mniejszości, głównie muzułmańskich, żyjących w Chinach? Takich jak jego bracia Kazachowie?

Tomasz Wojciewski

Udostępnij wpis:

Zapisz się na Newsletter

Bądź na bieżąco ze wszystkimi artykułami, tematami i wydarzeniami.

PROJEKT CHARYTATYWNY GLORIA VICTISspot_img

Popularne

Podobne
Podobne

Konkurs o Nagrodę PTE im. prof. Edwarda Lipińskiego

Polskie Towarzystwo Ekonomiczne informuje o ogłoszeniu tegorocznej edycji Konkursu...

Polaków ubywa – do 2060 roku będzie nas mniej o 4,8 mln!

Jak wynika z prognoz, do 2060 roku polska populacja...

Wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska. Jest decyzja Sejmu

Sejm wybrał we wtorek (12 grudnia) wieczorem Radę Ministrów...

Największa reforma ustrojowa. Do zmiany unijnych traktatów jeszcze bardzo długa droga

Zmiany w dwóch kluczowych unijnych traktatach to temat, który...