Jedna z najbardziej uzdolnionych polskich malarek młodego pokolenia, Maja Tomaszewska znów zaskakuje. Jej najnowsze prace po raz kolejny pobudzają do refleksji, a przy tym zachwycają znakomitą techniką i niezwykle rzadko spotykaną malarską intuicją. Od połowy czerwca do 15 sierpnia można je oglądać w Warszawie przy ul. Niecała 10, w galerii, D’Alchemy Holistic Skincare. Jest ona otwarta od wtorku do piątku w godzinach 11 a 19.
W ostatnio rozwijanym cyklu „Transpozycje” artystka gra z powszechnie znaną narracją Genesis i motywem masek, które wszyscy czasem nosimy w codziennym życiu. Ekspresyjne kompozycje przedstawiają człowieka w trakcie przemiany, podczas przeżywania silnych emocji. Kontrastowe światło i multiplikacje form przyciągają i wywołują wrażenie ruchu.
– Zapraszam osoby oglądające moje prace na wędrówkę przez tytułowy „Eden”, podczas której możemy zadać sobie pytanie, co oznacza raj dla każdego z nas. Bo każdy z nas ma swoją jego wizję, być może przypadnie Wam do gustu moja? – zastanawia się Maja Tomaszewska.
Poprzednia wystawa, która jesienią zeszłego roku była prezentowana w holu Teatru 6 Piętro w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki stała się artystycznym, wydarzeniem stolicy. Obejmowała trzy cykle, które malarka rozwijała w ostatnich latach – „Sekwencje ruchu we flamenco” pokazane z niezwykłą dynamiką, „Pejzaże śródziemnomorskie” zapraszające do odwiedzenia Hiszpanii i Włoch oraz „Transpozycje” , których kontynuacją jest obecna wystawa.
– Jestem pod wrażeniem rozwoju talentu tej młodej przecież osoby- stwierdza Jerzy Burski, znany polski grafik, były wykładowca w ASP, malarz, poeta – Każdy nowa wystawa jej prac pokazuje, że jest to prawdziwa Artystka, można powiedzieć, że przez duże A. Niecierpliwie czekam na kolejne jej prace, chociaż ponoć będą one głównie prezentowane w Sopocie, gdzie już niedługo ma ona mieć swoją pracownię. Szkoda, że nie w Warszawie.
Artystka, chociaż warszawianka, na pewien czas postanowiła przenieść się do Trójmiasta, gdyż od władz Sopotu otrzymała Stypendium Artystyczne Miasta Sopot oraz pracownię, poparte stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego dla Twórców Kultury. Jak sama zapewnia, to jest dla niej kolejne wyzwanie. Chce bowiem, by otwarta w sierpniu, czyli za kilka tygodni, pracownia malarska przy ul. Morskiej 1 w Sopocie stała się nowym, ważnym, miejscem na mapie kulturalnej miasta.
– Moja wizja tego miejsca zakłada, że przeobrazi się w przestrzeń, która będzie mogła służyć zarówno tworzeniu, jak i celom wystawienniczym. Będą się tu odbywały różne wydarzenia dla sopockich środowisk artystycznych. Mam nadzieję, że otwarcie pracowni umożliwi przypadkowym przechodniom obcowanie z moim malarstwem w najbardziej bezpośredni sposób: poprzez możliwość obserwacji mojego procesu twórczego. Lubię, jak ktoś na gorąco ocenia moje propozycje twórcze – mówi Maja Tomaszewska
Artystka jest nie tylko specjalizuje się we współczesnym malarstwie figuratywnym, ale jest też graficzką i animatorką. Mimo młodego wieku ma za sobą sporo osiągnięć. Stypendystka m.in. Muzeum Sztuki Współczesnej Urban Nation w Berlinie (Niemcy), Królewskiej Akademii Historii i Sztuki w Segowii (Hiszpania) oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Polska). Wielokrotnie nagradzana autorka krajowych i zagranicznych wystaw indywidualnych i zbiorowych. Współautorka obrazów w ręcznie malowanym pełnometrażowym filmie „Chłopi”, produkcji twórców nominowanego do Oscara „Loving Vincent”.
W tej chwili jej prace można podziwiać w galerii przy Niecałej 10.
Tekst i zdjęcia: A.KAZ. Autorką zdjęcia Mai Tomaszewskiej jest Beata Bieńkowska






