– Od 2000 r. jestem przewodniczącym Rady Instytutu Pamięci Yad Vashem. To są okropne wspomnienia, ale trzeba o tym mówić. Cały naród żydowski, jest i już zawsze będzie ofiarą Holokaustu, ludobójstwa zgotowanego nam przez Niemców z Trzeciej Rzeszy. Nas, Żydów, przed wojną było 18 mln, obecnie nasza diaspora liczy 14 mln osób, z czego ponad połowa mieszka w Izraelu. Gdyby nie ta zagłada, to wg naukowców byłoby nas już ok. 40 mln. W tym kontekście podkreślę, że ratowanie i sprawiedliwość wśród narodów świata też ma dalszy ciąg. Pani Potężna i pani Lasotowa o raz rodzina Góralów w Borysławiu uratowali ośmioro Żydów. Obecnie jest takich „uratowanych” 127. Jeżeli Irena Sendlerowa uratowała 2-3 tys. dzieci żydowskich, to uratowała tak naprawdę ok. 35 000 Żydów, łącznie z tymi, którzy się potem urodzili [Po wkroczeniu Niemców, rodzinie Weissów udało się zbiec z getta. Najpierw ukrywali się u Ukrainki, Julii Lasotowej, później u polskiego małżeństwa Anny i Michała Górali, a następnie pomagała im przetrwać sąsiadka, Maria Potężna – przyp. red.]. Władysław Bartoszewski, papież Jan Paweł II czy inni Polacy to bohaterzy, którzy – ryzykując swoim i swoich rodzin życiem – uratowali miliony moich rodaków. A wspomnienia są bolesne. Przed wojną w moim rodzinnym Borysławiu żyło ponad 16 000 Żydów, a obecnie jest tylko 315. Na własne oczy widziałem, jak Niemcy zamordowali mojego dziadka. Pamiętam jak, wkraczając do Bolesławca, dali ukraińskim nacjonalistom możliwość dokonania rzezi na moich rodakach. Pamiętam jak Ukraińcy, wieszając na hakach, zamordowali w miejscowej rzeźni 500 Żydów, a potem wrzucili ich ciała – część z nich jeszcze żyła – do dołu z wapnem gaszonym. Do dziś słyszę ich jęki i krzyki. Tego nie wolno zapomnieć!
Panie profesorze, można pamiętać, ale można też przy okazji zmieniać fakty, przerzucać swoją winę na innych, jak to ostatnio starają się robić Niemcy…
– Tak się niestety dzieje. Oni starają się to robić już od wielu lat. Na nich ciąży wielka historyczna hańba uczestniczenia w wielkim ludobójstwie i nie mogą sobie z tym poradzić. Dlatego szukanie różnych usprawiedliwień, przerzucanie części tej winy na innych. „Przecież w innych krajach też mordują ludzi” – to ich tłumaczenie. „U nas nie my mordowaliśmy, ale hitlerowcy” – tak się tłumaczą. I to jest wielkie historyczne kłamstwo, gdyż Hitlera w oficjalnych wyborach wybrało w 1933 r. ponad 41% Niemców, czyli praktycznie pół narodu. A on nie ukrywał swoich poglądów i planów, wszyscy znali jego Main Kampf, jego antysemityzm i rasizm. Dlatego nie opowiadam o zbrodniach hitlerowców, ale Niemców. W tym przypadku winę ponosi naród, a nie jakaś grupa. A widać, jak z biegiem lat coraz bardziej przerzucają odpowiedzialność za Holokaust na innych. W pierwszych latach po zagładzie pojawiła się dość duża grupa niemieckich pisarzy, filozofów, historyków, którzy wzięli na siebie tę winę. Oni tłumaczyli Holokaust tak, jak on faktycznie przebiegał. W latach 80. ujawniła się grupa historyków w Bonn, którzy pisali, że mordowanie ludzi to nie jest specyfika narodu niemieckiego, że inne narody też popełniają ludobójstwo. Że to jest ogólnoludzkie zjawisko. A teraz pojawił się ten nieszczęsny serial „Nasze matki, nasi ojcowie”, gdzie pokazuje się Polaków jako samych antysemitów, a armia radziecka to prymitywni ludzie, którzy tylko zabijają (np. pielęgniarkę), gwałcą i kradną. To już nie jest ta armia, która wyzwoliła Europę z faszyzmu. Ta demagogia już się zaczęła. Dlatego dopóki żyję ja i inni uczestnicy tamtych wydarzeń, dopóty będziemy świadczyć, jak było. Dlatego robimy wszystko, by była pełna, ale uczciwa, pamięć o tamtych dniach. Inaczej to za 10-20 lat pamięć będą kształtować takie kłamliwe obrazy.
Czy Polacy są antysemitami?
– Na całym świecie są ludzie, którzy nie lubią innych, tak samo jest i w Polsce. Są też tacy, którzy nie lubią Żydów. Ale tu nie jest inaczej niż gdzie indziej. Ten procent jest wszędzie podobny. Polska, niestety, miała to nieszczęście stać się wygodnym miejscem dla Niemców do realizacji planu zagłady Żydów. Tu bowiem najlepiej logistycznie było zbudować obozy śmierci, gdyż w tym rejonie mieszkało najwięcej Żydów. Gdyby Niemcy zbudowali te obozy u siebie, sprawa inaczej by wyglądała. W Polsce były różne okresy stosunku do moich rodaków, ale nawet przed wojną, gdy z powodu różnych prześladowań uciekło z Polski kilkaset tysięcy Żydów, nikt ich nie mordował, w Sejmie II RP mieli 29 swoich posłów. Gdyby nie niemieckie obozy zagłady i niemiecki Holokaust, w Polsce dziś by żyło ok. 7-8 mln Żydów. A pamiętajmy też, że najwięcej drzewek oliwnych jest w naszym Instytucie Pamięci Yad Vashem posadzonych na cześć Polaków ratujących Żydów. I pamiętajmy, że tylko w Polsce za ukrywanie Żyda groziła śmierć, i to całej rodzinie!
Ma pan polskie korzenie. Czuje się pan Polakiem?
– Urodziłem się w Polsce, w domu moich rodziców zawsze dobrze mówiło się o Polsce i o Polakach. Kilkakrotnie oferowano mi polskie obywatelstwo, gdyż spełniam wszelkie ku temu warunki – miejsce urodzenia, znajomość języka, historii, kultury. Jednak odmówiłem, ale tylko dlatego, że czuję się Żydem i takim zawsze byłem i będę. Kocham swoją ojczyznę i w niej chcę żyć. Natomiast, gdybym musiał na stałe zamieszkać gdzieś poza Izraelem, to na pewno wybrałbym Polskę. Ale takiej ewentualności raczej nie przewiduję, natomiast systematycznie przyjeżdżam do Polski i czuję się tutaj jak w odwiedzinach u najbliższej rodziny.
Cały wywiad w numerze 9/2013 Eurogospodarki.

