Szwecja od lat jest dla Polski wzorcem demokracji, rozwoju gospodarczego, etosu pracy. A jak pan ocenia nasz kraj?
– Bardzo pozytywnie. Bardzo wiele nas łączy: jesteśmy sąsiadami, posiadamy dostęp do tego samego Morza Bałtyckiego, wspólnie mierzymy się z jego wyzwaniami środowiskowymi, ale także potencjałem, mamy wspólnie szansę, by przeobrazić nasz wspólny region Morza Bałtyckiego w jeden z najbardziej dynamicznych gospodarczo obszarów na świecie. W coraz większym stopniu współpracujemy w Unii Europejskiej – dwa lata temu podpisaliśmy deklarację o współpracy. Jednym zaś z najlepszych przykładów znaczącej współpracy polsko-szwedzkiej jest Partnerstwo Wschodnie. Cały czas duże wrażenie robi na mnie duch polskiej przedsiębiorczości, np. w rozwój małych i średnich przedsiębiorstw zaangażowanych jest wiele kobiet, Polacy potrafią bardzo ciężko pracować i można się od nich wiele w tej sferze nauczyć. Są to cechy polskiego społeczeństwa, które zauważyłem i zrozumiałem, że to właśnie one umożliwiły dynamiczny rozwój kraju po roku 1989. Polska w coraz większym stopniu uważana jest za ważnego, strategicznego partnera Szwecji. Świadomość, że razem możemy zdziałać więcej, doprowadziła nas do bliższej współpracy w wielu dziedzinach, m.in. w zakresie polityki bezpieczeństwa, rozwoju energii odnawialnej, w obszarze innowacji, strategii dla Bałtyku. Ściślej współpracujemy również i wymieniamy doświadczenia w zakresie ochrony środowiska. Tak, wspólnymi siłami możemy zdziałać więcej.
Czyli jest pan zadowolony z obecnego stanu naszych wzajemnych kontaktów gospodarczych i politycznych?
– Zdecydowanie tak. W ciągu dziesięciu lat obroty obustronnej wymiany handlowej uległy podwojeniu. W tej chwili na polskim rynku działa ponad 500 spółek, w ten czy inny sposób kapitałowo powiązanych ze Szwecją. Przykładowo, w handlu detalicznym mamy w Polsce takie firmy jak IKEA, H&M, Jula (ten market pojawił się w Polsce już po moim przybyciu), KappAhl. Widzimy spory potencjał dla rozwoju tej branży, podobnie jak dla inwestycji w dziedzinie ekologii, gospodarki odpadami, energii pozyskiwanej z odpadów, biogazu. Szwedzkie podmioty w branży leśnej są atrakcyjnymi partnerami dla polskich nabywców. Dlatego jestem zadowolony z dotychczasowego rozwoju polsko-szwedzkiej współpracy. Jednak w ambasadzie staramy się zachęcać uczestników szwedzkiego rynku biznesowego do większych inwestycji w Polsce, do których – jestem o tym głęboko przekonany – dojdzie. Na decyzje dotyczące poszczególnych inwestycji ma oczywiście wpływ o wiele więcej czynników niż konkretna sytuacja w danym kraju, są także inne kraje, dlatego firmy muszą brać różne rzeczy pod uwagę. Jednak ogólnie rzecz biorąc, myślę, że obroty handlowe i inwestycje będą rosnąć oraz że istotny dla podmiotów gospodarczych obraz Polski staje się z każdym miesiącem coraz bardziej korzystny.
A polski biznes funkcjonuje na szwedzkim rynku?
– Daje się zaobserwować zarówno wzrost importu, jak i eksportu. Wiem, że na szwedzkim rynku działają polskie firmy budowlane. Dziś nie tylko produkuje się szwedzkie autobusy w Polsce, ale także sprzedaje polskie autobusy w Szwecji. Istnieje również ścisła korelacja pomiędzy naszym wzajemnym importem i eksportem. Jedna trzecia szwedzkiego eksportu bazuje na imporcie. Myślę więc, że w interesie Szwecji jest, by Polska sprzedawała nam więcej towarów, podobnie jak nabywała od nas te artykuły czy technologie, które robimy najlepiej. Ponownie można tu wymienić branżę leśną, technologie ekologiczne, opiekę zdrowotną i wiele innych sektorów.
Cały wywiad w numerze 7/2013 Eurogospodarki.

