Pierwsze tego typu urządzenia pojawiły się w Polsce w 2003 r. i tak spodobały się samorządowcom, że ci w ciągu 8 lat wraz z policją i Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego postanowili postawić ich ok. 800. To jednak nic, bo ma stanąć kolejne 300 tych wyjątkowo znienawidzonych przez kierowców maszyn! Nic w tym dziwnego, bo jak się okazuje gminny fotoradar to nie tyle gwarancja bezpieczeństwa na lokalnej drodze, co kura znosząca złote jaja do samorządowej kasy. Ta niekończąca się żyła złota, studnia bez dna doprowadziła do tego, że w niektórych gminach z rocznym wyprzedzeniem planuje się w budżecie wysokość dochodu uzyskanego z grzywien!
Eldorado, jakie stało się udziałem lokalnych samorządów dzięki fotoradarom, może niedługo dobiec końca. Wszystko za sprawą nowego rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które zobowiązuje gminy do raportowania m.in. o tym, ile mandatów i za jakie przewinienia wystawiają funkcjonariusze straży miejskich i gminnych. Dzięki takim informacjom MSW będzie w stanie określić, jakie są wpływy z fotoradarów na tle pozostałych wykroczeń i w jakim stopniu urządzenia do pomiaru prędkości wykorzystywane są na terenie poszczególnych województw, gmin oraz miejscowości.
Narzucony gminom wymóg ujawniania wpływów z wykroczeń drogowych zarejestrowanych za pomocą fotoradarów ma pozwolić zbadać, czy straże gminne i miejskie nie zaniedbują innych obowiązków, jednocześnie traktując urządzenia rejestrujące prędkość jako niezawodne maszynki do zarabiania pieniędzy.
Pierwsze raporty mają napłynąć do ministerstwa już na początku 2013 r. Pozostaje nam tylko wierzyć, że uzyskane w ten sposób dane pozwolą rozwiązać problem fotoradarów-pułapek i spowodować racjonalne wykorzystanie tych niezwykle użytecznych i potrzebnych urządzeń już w niedalekiej przyszłości.
Tak jak nie wszyscy kierowcy nagminnie łamią przepisy, tak nie w każdej gminie fotoradary wykorzystywane są wyłącznie do nabijania samorządowej kasy. W wielu dotąd „czarnych” miejscach na mapie polskich dróg te urządzenia znacznie poprawiły bezpieczeństwo, szybko i skutecznie redukując liczbę groźnych wypadków. Nie zmienia to jednak faktu, że za sprawą licznych bezmyślnych decyzji dotyczących lokalizacji urządzeń pomiarowych ogólnospołeczne nastawienie do fotoradarów nie jest najlepsze. Szczególnie widać to w środowisku kierowców, którzy swoje poirytowanie zaczęli pokazywać coraz częściej, oszukując bezduszne maszyny.
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 10/2012 Eurogospodarki.

