Warunki, które muszą spełnić Azjaci, aby uzyskać możliwość wejścia na polski rynek bankowy, określa Komisja Nadzoru Finansowego. KNF uporała się z tym do końca marca, kiedy udzielono oficjalnych informacji dotyczących stanowiska instytucji w sprawie otworzenia rynku dla chińskich banków. Komisja w 7-osobowym składzie, w którym oprócz przewodniczącego i dwóch zastępców znajdują się przedstawiciel ministra finansów, prezydenta RP, ministra pracy i polityki społecznej oraz wiceprezes NBP, zapoznała się z dokumentami w sprawie utworzenia polskiego udziału organizacji kredytowej z Luksemburga – Bank of China (Luxembourg) SA. Określono zobowiązania, którymi muszą związać się instytucje, aby prowadzić działalność na terenie Polski.
Pierwszym punktem sformułowanego na posiedzeniu dokumentu był obowiązek „informowania klienta, przed zawarciem umowy i najpóźniej z chwilą złożenia oferty, w sposób jednoznaczny i potwierdzony przez klienta, o faktach istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa depozytów gromadzonych przez Bank of China (Luxembourg) SA w związku z prowadzeniem działalności na terytorium Polski przez oddział”. Oprócz tego banki mają publikować w języku polskim treści sprawozdań finansowych „bezzwłocznie po ich zatwierdzeniu”.
Wszystkie potencjalne sprawy cywilnoprawne mają być rozpatrywane przez polskie banki na takich zasadach, jak przebiega to w przypadku polskich przedsiębiorstw. Ostatnim zobowiązaniem, niezwykle rozlegle sformułowanym, było postanowienie obligujące do „stosowania się do wskazań KNF dotyczących prowadzenia działalności przez oddział w sposób zgodny z interesem dobra ogólnego, a w szczególności dotyczących ochrony dóbr konsumenta, zapewnienia bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, a także zapobieżenia naruszeniom prawa lub wzrostowi ryzyka systemowego w sektorze finansowym”.
Dokument zapewnił polskim konsumentom możliwość kontaktowania się z polskimi oddziałami spółki w języku polskim, ale też samej Komisji dostęp do informacji dotyczących miejsca przechowywania tajemnic bankowych. W tym samym czasie, na bazie bardzo podobnych wytycznych jak te powyższe, udzielono pozwolenia na działalność w Polsce Vanquis Bankowi, brytyjskiej jednostce, która na Wyspach Brytyjskich kojarzona jest ze sprzedażą kart kredytowych osobom zarabiającym poniżej średniej krajowej.
Przeciwnicy chińskich inwestycji w Polsce używali argumentu jakoby azjatyckie banki chciały bez naszej woli zawładnąć polskim systemem bankowym. Mylili się, przynajmniej we fragmencie „bez naszej woli”. W trakcie spotkania polskich i chińskich finansistów w 2011 r. jeden z kierowników Szanghajskiej Giełdy Papierów Wartościowych powiedział: – Relacje i zaufanie w Chinach buduje się latami. Do zbudowania dobrego biznesu potrzeba tysiąca kroków. Pierwszy z nich postawiono właśnie wtedy, kiedy w Szanghaju i Pekinie przedstawiciele PKO BP, Banku Ochrony Środowiska, Banku Pocztowego, ale też Biura Informacji Kredytowej spotykali się z przedstawicielami chińskiego biznesu. Wśród nich nie zabrakło wysłanników największych banków Chin, oczywiście ICBC i Bank of China. Tego, jak poważnie polskie inwestycje traktowane są w Państwie Środka, dowodzi również fakt, że na spotkaniach pojawili się przedstawiciele największych giełd: wspomnianej Szanghajskiej Giełdy Papierów Wartościowych, Chińskiej Komisji Nadzoru Finansowego czy China UnionPay – firmy zainteresowanej inwestycjami w polską infrastrukturę. W trakcie wspólnych debat wspominano o tym, że w Chinach działają delegatury największych europejskich banków, tak jakm delegatury banków Chin funkcjonują w większości krajów UE. Opóźnienia w nawiązaniu chińsko-polskiej współpracy przedstawiano w formie niepotrzebnego odwlekania dużych szans na rozwój.
Niestety nowe informacje postawiły kolejne znaki zapytania dotyczące tego, czy wejście chińskich gigantów będzie dla Polski większą korzyścią czy ryzykiem. Chińskie banki przez obniżenie rezerw obowiązkowych w marcu br. zarobiły więcej, niż przewidywali wszyscy ekonomiści ankietowani przez Bloomberga, aby określić prognozę takiego wzrostu. Wartość kredytów w juanach wyniosła 1,1 bln, w amerykańskich dolarach – 160 mld. Rezerwy walutowe przekroczyły 3,3 bln dol. Sumy rzeczywiście zawrotne, ale warto zastanowić się, czy ten wzrost nie jest finansowany kosztem kredytobiorców. Czy odsetek złych kredytów rzeczywiście wzrośnie o 40%? Dane o kredytach i podaży pieniądza jednoznacznie wskazują na to, że Chinom znowu uda się uniknąć jakiegokolwiek poważnego spowolnienia gospodarczego. Tylko jaki to będzie miało wpływ na polski rynek?
DANIEL WARDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 5/2012 Eurogospodarki.

