– Wzywamy rząd, aby na czas przyjęcia międzynarodowych porozumień po zaniknięciu porozumień protokołu z Kioto, wstrzymał się od nierozważnych, nieszacowanych, bez należytego uświadomienia społeczeństwa decyzji, które ze skutków politycznych przeniosą się na ogromne koszty dla przemysłu i dla społeczeństw – ostrzega Herbert Leopold Gabryś, przewodniczący Komitetu ds. Pakietu Klimatyczno-Energetycznego KIG. I surowo ocenia propozycje zawarte w unijnej Mapie drogowej 2050. – To dokument z zamiarem zaostrzenia ograniczenia emisji średnio o 80%, dla gospodarki, a dla energetyki o ok. 90%. To dla Polski i innych krajów, w których w strukturze paliwowej jest sporo paliw stałych, jest ogromnym wyzwaniem i wiąże się z ogromnymi kosztami. Dla przemysłu to skala być może około połowy – jak szacujemy – wyniku finansowego całego roku – prognozuje Gabryś.
Z badań przeprowadzonych na zlecenie KIG wynika, że za trzy lata polscy przedsiębiorcy będą płacili rocznie 5 mld zł więcej z tytułu działań wdrożonych w ramach pakietu klimatycznego. W ciągu następnych 15 lat koszty te wzrosną do 13 mld zł rocznie. Wdrożenie Mapy drogowej 2050 podniosłoby koszty do 22 mld zł. – To, na co się zgodziliśmy, to jest kula śnieżna, która właśnie na nas leci. Na razie jeszcze nie wiemy, czy w ogóle sobie z tym poradzimy i jakie będą tego skutki, a już proponuje się nam kolejne zobowiązania, które spotęgują nasze problemy – prognozuje dr Bolesław Jankowski, prezes firmy EnergSys, która wykonała badanie.
Jak podkreślają eksperci, wdrażanie pakietu klimatycznego to nie tylko duży wzrost kosztów, ale również spadek konkurencyjności unijnego przemysłu. Wysiłki i koszty związane z wdrażaniem pakietu mogą pójść na marne. Efekty restrykcyjnej polityki klimatycznej będą znikome, jeśli inne gospodarki światowe nie podejmą podobnych kroków. A sądząc po fiasku konferencji klimatycznej w Durbanie, na to się nie zanosi.
– Efekty wynikające z przyjęcia w Europie bardzo restrykcyjnych norm emisji CO2 będą zerowe, żeby nie powiedzieć ujemne, jeśli w innych krajach podobnych restrykcyjnych norm nie zastosowano. Tam będzie wzrost emisji CO2, a w efekcie utrata konkurencyjności europejskiego przemysłu i emigracji tego przemysłu poza granice Unii Europejskiej – prognozuje Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. I podkreśla, że klimat to problem globalny i lokalny. Według Ministerstwa Środowiska za dużo mówi się o kosztach, a za mało o korzyściach związanych z wdrażaniem pakietu klimatycznego. – Musimy zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że próby zatrzymania tych zmian pod hasłem, żeby dzisiaj nam rachunek za energię nie wzrósł o taki czy inny procent, mogą prowadzić do tego, że w konsekwencji ten sam rachunek za tą samą energię o kilkaset procent wzrośnie za 10 lat – uważa wiceminister środowiska Beata Jaczewska. Jej zdaniem, w nowych realiach energetycznych mają szansę odnaleźć się firmy, które postawią na ekologię, np. na technologie niskoemisyjne, odnawialne źródła energii, które będą przetwarzały odpady i odzyskiwały je.
Pakiet klimatyczno-energetyczny zakłada regułę 3×20% do 2020 r., tj. zmniejszenie emisji CO2 o 20%, zwiększenie efektywności energetycznej o 20% oraz zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych o 20%. Regulacje zaczną obowiązywać od 2013 roku
źródło: newseria
Artykuł ten ukazał się także w numerze 4 Eurogospodarki

