Jako współorganizatorzy Euro 2012 prawdopodobnie mocno zaskoczylibyśmy europejskich kibiców, gdyby ci dowiedzieli się, że nie mają możliwości wypicia piwa na żadnym z sześciu polskich stadionów, które za rok będą gościć największych piłkarzy Europy. Niskoprocentowy alkohol można kupić na największych stadionach Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii czy nawet stanowiącej wzór walki ze stadionowymi bandytami Anglii. Od 2009 r. na polskich stadionach zakazano jednak sprzedaży alkoholu w każdej formie.
Po dwóch latach od nowelizacji z 2009 r. minister sportu Adam Giersz na oficjalnej konferencji prasowej zapowiedział, że jeszcze w tym roku zostaną wprowadzone zmiany, które umożliwią sprzedaż niskoprocentowego piwa na polskich stadionach Euro 2012. Pełnego poparcia tej decyzji udzielił Grzegorz Lato – prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej: – Nie ma powodu, żeby każdy oprócz organizacji sportowych osiągał zyski ze sprzedaży piwa. Michał Fijałkowski z organizacji Bieg 2012 dodał: – Widok pustych puszek i butelek przed bramą stadionu nie jest najlepszy i dobrze byłoby, gdyby kibice z zachodnich krajów nie musieli go oglądać. Skąd taka zmiana zdania?
Na wszystkich mistrzostwach Europy od 1988 r. można było nabyć piwo jednego z głównych marketingowych współpracowników UEFA, duńskiego potentata – firmy Carlsberg. Korporacja jest także sponsorem polsko-ukraińskiego przedsięwzięcia i nietrudno zgadnąć, że jej włodarze nie wyobrażają sobie, żeby dla tej imprezy robić wyjątek. Głosy twierdzące, że na polsko-ukraińskich mistrzostwach powinno się serwować piwo wyprodukowane w dwóch krajach organizujących imprezę, zostały uciszone, kiedy Carlsberg oficjalnie potwierdził, że przy okazji Euro 2012 nawiąże współpracę z Warką, która będzie odpowiedzialna za dystrybucję piwa serwowanego na polskich stadionach. Co ciekawe, Carlsberg ma również wyłączność na sprzedaż piwa w trakcie publicznych pokazów meczów mistrzostw na ekranach o przekątnej większej lub równej 3 m, co prawdopodobnie przyniesie konsorcjum wielokrotność zysków z samych stadionów.
Kibice często pytają, czy regulacje, które ma przynieść kolejna nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie na imprezach masowych, będą jedynie tymczasowymi rozwiązaniami na czas Euro, czy pozostaną w mocy również po 1 lipca 2012 r., czyli po kijowskim finale. Zapytany o to Adam Giersz stwierdził, że kwestia nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. Część komentatorów zajmujących się polskimi przygotowaniami do imprezy zwraca też uwagę na fakt, że dwa lata „stadionowej prohibicji”, jak regulację określają kibice, to również dwa lata, w trakcie których Polska miała możliwość sprawdzić, czy dostępność alkoholu na stadionach (która w związku z silną presją ze strony UEFA w końcu musiała dojść do skutku) faktycznie może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo uczestników. Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie to weryfikowane już w trakcie wyczekiwanej przez miliony Polaków imprezy.
DANIEL WARDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 4/2011 Eurogospodarki.

