Z jakimi problemami zastał pan gminę? Co udało się przez ten czas zrobić dla jej mieszkańców?
– Uważam, że sporo zrobiłem dla mieszkańców. Zastałem gminę tylko w 50 proc. zwodociągowaną, a obecnie ten procent wynosi już 100. Drugi problem stanowiły dzikie wysypiska, tzw. samozwańcze, których najwięcej było w Białce, zwłaszcza w sezonie turystycznym. To było poważne wyzwanie, ponieważ wysypiska znajdowały się w odległości ok. 1 km od jeziora. Według programów rekultywacyjnych udało nam się zrekultywować ten teren, zasadziliśmy las, w którym dzisiaj można już zbierać grzyby. Likwidując wysypisko, musieliśmy mieć alternatywę – a była nią, oczywiście, budowa własnego wysypiska. I udało się nam już z pierwszym wnioskiem przedakcesyjnym (w 2002 r. – kiedy nie byliśmy jeszcze w UE). Dostaliśmy dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi oraz pożyczkę z Banku Światowego. Według unijnym norm i zasad finansowania unijnego wybudowaliśmy wysypisko w Lubiczynie. Inwestycja ta kosztowała ok. 3 mln zł. Dzięki tym funduszom jest utwardzony plac, utwardzona droga dojazdowa, sortownia, odizolowana niecka z membraną, ogrodzenie, oczyszczalnia ścieków oraz prowadzone jest zagniatanie śmieci. Pojemność wysypiska obliczono na 25-30 lat.
Wracając jednak do sukcesów – co jeszcze udało się panu zrobić dla mieszkańców gminy?
– Niewątpliwie sporym sukcesem jest fakt, że każda miejscowość ma utwardzony dojazd. Zainwestowaliśmy w budowę dróg: we wsi Białka droga budowana była we współpracy z powiatem parczewskim, jej koszt to 2910 tys. zł, a droga Kodeniec Chałupne budowana jest etapowo. Na realizację tej inwestycji pozyskaliśmy część kwoty z TFOGR-u, pozostałą część zabezpieczyliśmy ze środków własnych. Oszacowany koszt wyniósł ok. 570 tys. zł. Wkrótce rozpoczniemy budowę drogi Przewłoka–Dębowa Kłoda. Wybudowaliśmy oczyszczalnię ścieków według innowacyjnej technologii w Wyhalewie i Wohyniu. Budujemy kanalizację na odcinku Dębowa Kłoda–Leitnie–Żmiarki. Koszt budowy kanalizacji wynosi ok. 4 mln zł. Inwestycja ta współfinansowana jest z PROW. Jeśli to zakończymy, gmina będzie w 35 proc. skanalizowana. W Dębowej Kłodzie wybudowaliśmy kompleks sportowy przy gimnazjum. Tu odbywają się różne imprezy kulturalne i sportowe o zasięgu ogólnopolskim, także wojewódzkie igrzyska na 10 tys. osób. Na terenie gminy organizowane są cykliczne rajdy rowerowe dla amatorów. W czerwcu obchodziliśmy 20-lecie samorządu i przyjmowaliśmy 18-osobową delegację z zagranicy.
Czy wykorzystywał pan dotacje z funduszy unijnych? Czy są problemy z wypełnianiem wniosków?
– Oczywiście, gmina wykorzystuje fundusze unijne. Nie mamy problemów z wypełnianiem wniosków, bo zatrudniona jest wykwalifikowana kadra. Udało się zdobyć ponad 3700 tys. zł na różnego rodzaju cele. Korzystamy z wielu programów unijnych, m.in. z PROW na budowę kanalizacji oraz 500 tys. na budowę centrum wsi. Z POKL pozyskaliśmy ok. 463 tys. zł z programu „Edukacja – mój sposób na przyszłość”, a na doszkalanie kadr 90 tys. zł. Dofinansowanie na budowę drogi w Białce to ok. 34 tys. zł z EFRR, 132 tys. zł na działania mające na celu integrację społeczną z PPWOW – Program Integracji Społecznej. Dzięki temu możemy zapewnić mieszkańcom gminy poprawę jakości życia w dziedzinie kultury, oświaty, ale także przez realizowane inwestycje.
Na przestrzeni lat gmina rozwinęła się pod pana kierownictwem. Skoro chce pan kandydować w kolejnych wyborach, to oznacza, że nie ma pan dość tej pracy i dalej chce rozwijać gminę. W głosowaniu SMS-owym aż 67 proc. popierało pana kandydaturę…
– W taką formę głosowania nie wierzę. Uważam, że jest to nierzetelny wskaźnik. Do każdych wyborów podchodzę z pokorą i rezerwą. Było różnie – po trzech, sześciu kandydatów i ludzie wybierali mnie, nawet z 70-procentowym poparciem w pierwszej turze.
Cały wywiad w numerze 10/2010 Eurogospodarki.

