Z roku na rok sytuacja ulega drastycznemu pogorszeniu. Jak wynika z badań firmy HBI Polska, w ciągu minionych 10 lat z polskiego rynku zniknęło blisko 70 tys. małych sklepików, kiosków i warzywniaków, co daje średnio 7 tys. zamkniętych punktów handlowych rocznie. To już nie tylko kryzys w środowisku polskich sklepikarzy, ale prawdziwy armagedon lokalnej przedsiębiorczości!
Przyczyn, dla których małe sklepy nie wytrzymują bezwzględnej konkurencji o klienta, jest co najmniej tyle, ile wielkich sieci handlowych, które w ciągu ostatnich kilku lat opanowały krajowy rynek.
Wielkie super- i hipermarkety szybko wyniszczają lokalną przedsiębiorczość nie tylko za sprawą niskich cen i długich godzin otwarcia. Również marketingowe zaplecze jest tym czynnikiem, który decyduje o upadku kilku tysięcy niewielkich sklepów rocznie. Reklama jest dźwignią handlu, bez której w XXI w. trudno liczyć na spektakularny sukces, sprzedając cokolwiek. Programy lojalnościowe, degustacje, twarze celebrytów zachęcające z billboardów do zakupu w danym sklepie, kolorowe gazetki, kupony rabatowe, gry, zabawy, konkursy i loterie z nagrodami.
Czarne chmury zbierają się nad lokalnym biznesem w Polsce! Wszystko wskazuje na to, że za jakiś czas nawet po cukier, którego zabrakło do niedzielnego placka, będziemy jechać do pobliskiego hipermarketu…
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 8/2011 Eurogospodarki.

