Po opublikowaniu przez „The Times” informacji o rozważaniu przez Unię Europejską możliwych miejsc, w których miałyby być w przyszłości składowane europejskie odpady z elektrowni atomowych, wśród których dziennik wymienia także państwa Europy Wschodniej, rozgorzała dyskusja nie tylko w Polsce, ale także u bliższych i dalszych sąsiadów.
Wybrańcy losu
Brytyjski dziennik wśród branych pod uwagę państw „cmentarzysk” wymienia Polskę, Litwę, Rumunię, Słowację, Słowenię, Bułgarię, Włochy oraz Holandię. Kraje te miałyby utworzyć wspólne składowisko odpadów radioaktywnych. Finansowanie miałaby zapewnić unijna kasa. O szczegółach szefowie państw mają dyskutować w maju br.
W Polsce, jak na razie, trudno o zgodę mieszkańców nawet na składowanie własnych odpadów z nieistniejących jeszcze elektrowni atomowych, ale jakoś nie słychać donośnego głosu rządu w tej sprawie.
Słoweńskie media donoszą, że tu też obywatele protestowali przeciwko „cmentarzysku” własnej elektrowni i nie ma mowy o zgodzie na „cmentarz” europejski. Holendrzy oficjalnie ogłosili, że nie może być mowy o lokalizacji takiego składowiska w kraju tulipanów. Pozostają jeszcze państwa wschodnie: Bułgaria, Rumunia, Słowacja lub Litwa.
Litwa się burzy
Na Litwie głos w tej sprawie zabrali eksperci oraz politycy. Kestutis Jauniskis, rzecznik prasowy ministra energetyki Litwy, oświadczył, że takie składowisko to sprawa całej Wspólnoty, a nie kilku poszczególnych krajów. Poza tym, należałoby rozważyć możliwość składowania takich odpadów w krajach trzecich, np. w Rosji czy Chinach, zamiast zaśmiecać Unię.
W podobnym tonie wypowiada się na łamach „Kauno Diena” (wydanie z 22 lutego br.) Leonas Asmantas, były minister energetyki. Jego zdaniem takie odpady należy składować tam, gdzie jest granit, a ten akurat można znaleźć w Szwecji, Finlandii czy nawet na Syberii. Litwa, co prawda, już przygotowuje takie składowiska, ale tylko na własne potrzeby. W perspektywie czasowej, trzeba będzie jednak jakoś dogadać się z Rosją, bo te materiały mogą leżeć w litewskiej ziemi tylko 50-100 lat, a w takiej perspektywie możliwe jest ułożenie dobrych relacji z wielkim sąsiadem. W dodatku Rosjanie już dysponują technologią pozwalającą ponownie wykorzystać te odpady jako surowiec.
W Polsce trwają natomiast prace nad wyznaczeniem składowiska dla potrzeb własnej elektrowni atomowej. I nadal, jak już informowano, pod uwagę brany jest północno-wschodni region kraju, gdzie są duże pokłady granitu (Stare Tajno, Krasnopol, Rydzewo). Tyle tylko, że z wcześniejszych badań geologicznych wynika, że jest on bardzo popękany. Tymczasem, jak twierdzą naukowcy, w ciągu 10 tys. lat „leżakowania” odpady rozkładają się w takim „cmentarzysku” zaledwie w 50 proc.
JAN ROZMYSŁAWSKI
źródło: Eurogospodarka 5/2010

