Sukcesywnie zniechęcają do siebie zarówno pracodawców, jak i poszukujących pracy, którzy tracą nadzieję, że w tym kraju państwowe pośredniaki istnieją faktycznie po to, aby im pomóc.
Pewnie niejeden urzędnik oburzy się, czytając te słowa. Powie: „Jak to? To bzdury wyssane z palca, które z prawdą nie mają nic wspólnego!”. Otóż nie są to jedynie podejrzenia, lecz fakty, o czym świadczy raport „Dlaczego w Polsce nie działa pośrednictwo pracy?”, opracowany przez ekonomistów z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Konfederacją Lewiatan. Autorzy tej analizy zdecydowali się na przebiegły eksperyment. Aby sprawdzić, jak działają państwowe urzędy pośrednictwa, wysłali do każdego z 336 powiatowych urzędów pracy oraz 80 filii e-mail z informacją, że pewna firma chętnie zatrudni osobę do sprzątania magazynu, kierowcę, księgowego i handlowca. Treść wiadomości wyraźnie sygnalizowała nagłą potrzebę znalezienia pracowników. I jak zareagowały urzędy? Mniej więcej 60% z nich nie odpowiedziało w ogóle! Cztery na dziesięć, z tych, które wykazały jakąś aktywność, odpisały, posługując się językiem pełnym niezrozumiałych formalizmów, a co trzeci i tak poprosił o kontakt telefoniczny. Gdzie podziały się determinacja i dążenie do realizacji obowiązków wynikających z pełnionej funkcji? Co się stało z zapałem i zwykłą ludzką przyzwoitością? Widać wielu urzędników traktuje swoją pracę nie jako misję, ale sposób na wygodne życie – na ciepłej, państwowej posadce. Gdzie może nie płacą kokosów, ale nie jest źle. Na pewno lepiej niż na bezrobociu. Po drugiej stronie okienka…
W ostatnich ośmiu latach w każdym miesiącu liczba bezrobotnych, którzy znaleźli zatrudnienie, była 2,5-krotnie większa od liczby ofert pracy pozyskanych przez państwowe pośredniaki. Liczby nie kłamią. Ukazują niską wydajność urzędów pracy i wyjątkowo niskie zaufanie społeczne do tych instytucji.
***
Ostatnią podwyżkę wynagrodzenia najczęściej otrzymuje się w okolicach 30. r.ż. W kolejnych latach pracy pensja utrzymuje się z reguły na takim samym poziomie. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu NBP dotyczącego rynku pracy. Niestety, nie przybywa też wystarczającej liczby miejsc pracy, przez co okres jej poszukiwania staje się coraz dłuższy i przekracza 12 miesięcy.
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 11/2013 Eurogospodarki.

