Każdego dnia zużywamy olbrzymie jej ilości – gotując, myjąc się, piorąc, zmywając. Woda zajmuje prawie 75% powierzchni globu, ale woda słodka stanowi tylko 2,5%, a woda zdatna do picia zaledwie 1%. ONZ ostrzega, że do 2025 r. prawie 2 mld ludzi nie będzie miało co pić. Z kolei raport na temat wody opracowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wskazuje, że zapotrzebowanie na wodę pitną wzrośnie o 55% do 2050 r. i do tego czasu ponad 40% światowej populacji może odczuć jej niedobór. Naukowcy przewidują, że do 2030 r. ludzkość pogrąży się w chaosie – zagraża nam niedobór wody, głód, bieda, terroryzm oraz wojny.
Obecnie na Ziemi żyje prawie 7 mld ludzi. Naukowcy obliczyli, że do 2030 r. na naszej planecie będzie już 8,3 mld ludzi, a do 2050 r. – aż 9 mld. Większość ludności zamieszkuje biedne kraje Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. W tych rejonach już są problemy z wodą.
World Wide Fund for Nature (Światowy Fundusz na rzecz Przyrody, dawniej WWF), już w 2009 r. w raporcie Living Planet Report ostrzegał przed niedoborem wody pitnej. Postępujące globalne ocieplenie sprawia, że coraz więcej terenów pustynnieje, a dostęp do wody pitnej staje się ograniczony lub nawet niemożliwy. Odnotowano również dwukrotny wzrost jej zużycia, w wyniku czego podziemne źródła są eksploatowane szybciej niż się odnawiają. Dodatkowo człowiek zanieczyszcza wody powierzchniowe ściekami, odpadami czy arszenikiem. Według WHO, obecnie 1 mld mieszkańców Ziemi nie ma zapewnionego dostępu do wody pitnej, a ok. 2,5 mld nie ma możliwości korzystania z urządzeń sanitarnych zaopatrzonych w wodę. Bank Światowy ostrzega zaś, że brak wody już zagraża gospodarce oraz zdrowiu mieszkańców 80 krajów. A 40% ludności ziemi, czyli ponad 2 mld osób, nie ma dostępu do czystej wody ani do urządzeń sanitarnych. Problem ten jest szczególnie dotkliwy w Afryce i Azji.
Zmiany klimatu będą miały ogromny wpływ na produkcję żywności w Południowej Azji i Południowej Afryce do 2030 r. W Azji żyje 60% ludności świata, ale posiada ona tylko 1/3 zasobów wodnych. Jak informuje ONZ, do roku 2070 problemy z dostępem do wody odczują też mieszkańcy południowej i środkowej Europy, czyli i my – Polacy!
ONZ za 25-30 lat zapowiada konflikty na tle zasobów wodnych w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Jeśli w Afryce jest to problem bardzo dotkliwy, lecz sam region jest dość ubogi i słabo rozwinięty, to Bliski Wschód pod tym względem jest o wiele bardziej wybuchowy. Liczne duże miasta w tym regionie w pełnym zakresie mają do dyspozycji wodę słodką, ale przerobioną ze słonej. Stałe źródła wody słodkiej są tam cenione na wagę złota. Sytuacja w zakresie deficytu wody na świecie przybiera coraz ostrzejszy charakter, co pozwala wielu specjalistom na mówienie już o kryzysie wodnym zakrojonym na skalę globalną. Według aktualnych ocen, przed upływem następnej dekady w gospodarce światowej zaangażowane będą prawie wszystkie dostępne ze względów gospodarczych zasoby wody słodkiej. Z wyjątkiem chyba takich krajów jak Brazylia, Kanada i Rosja, które są obecnie liderami pod względem posiadanych zasobów wody słodkiej.
Bogate państwa radzą sobie na razie, budując zapory, stosując kosztowne technologie oczyszczania wody i ponownego wprowadzenia jej do obiegu, a nawet odsalając wodę morską. Już od kilkudziesięciu lat w krajach Bliskiego Wschodu i na Karaibach wodę pitną otrzymuje się metodą odsalania wody morskiej. Także w Stanach Zjednoczonych działa kilka dużych instalacji odsalających – największa w Tampie na Florydzie. Uzdatnianie wody morskiej do picia jest jednak zabiegiem bardzo trudnym i na obecnym poziomie technologii bardzo kosztownym.
JAN WYGANOWSKI
Cały artykuł w numerze 10/2012 Eurogospodarki.

