Można spotkać się z opiniami, że to jedynie poboczne źródło energii, które opłacalne może okazać się dopiero za kilkadziesiąt lat, ale warto pamiętać o tym, że w połowie zeszłego stulecia podobnie mówiono o tradycyjnym gazie ziemnym. Tzw. UGR (Unconvential Gas Resources) swoją szansę na rozwiązanie współczesnych problemów energetycznych zawdzięczają Stephenowi Holditchowi. Profesor Uniwersytetu Teksańskiego odwiódł lokalnych inwestorów petrochemicznych od powszechnie przyjętej przez nich myśli, aby niekonwencjonalnymi źródłami gazu zainteresować się dopiero, kiedy wyczerpią się dotychczasowe zasoby gazu ziemnego.
Gaz niekonwencjonalny dzieli się na kilka typów. Tzw. gaz łupkowy swoją nazwę zawdzięcza powszechnej (również w Polsce) skale łupkowej, pod którą często znajdują się duże złoża gazu. Największe emocje wywołuje w Polsce gaz zawarty w łupkach bitumicznych, który ma się mieścić w szerokim pasie od Pomorza do Lubelszczyzny oraz na Dolnym Śląsku. Tzw. tight gas, czyli gaz zawarty w szczelinach skalnych piaskowców, ma występować w pasie od Wielkopolski aż po Łódź. Dlaczego jeszcze nie rozpoczęto wydobycia tego cennego surowca, szczególnie w dobie ciągłej dyskusji o bezpieczeństwie energetycznym? Polska na razie nie dysponuje takimi możliwościami technicznymi, ale nieprawdziwe jest stwierdzenie, że takich jeszcze nie wynaleziono…
Światowym potentatem wydobycia UGR są Stany Zjednoczone, które właściwie jako jedyne na świecie mają dostęp do technologii umożliwiających tego typu odwierty.
Co zrobić, aby poprawić technologię i przyspieszyć wydobycie gazu niekonwencjonalnego w Polsce? Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert rynku paliw, wskazuje na potrzebę zwiększenia ilości specjalistycznych wiertni.
Do pomysłu bardzo sceptycznie podchodzi Unia Europejska, która badania nad wydobyciem UGR rozpoczęła od raportu szkodliwości tego typu wydobycia. Na razie jest ono dość wysokie, w efekcie poparcie Brukseli dla tego typu inwestycji jest praktycznie niemożliwe.
Różnica warunków geologicznych pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi wciąż pozostawia jednak wiele wątpliwości. Całe zamieszanie trochę nasuwa na myśl sytuację z lat 90., kiedy zagraniczne firmy masowo wykupywały koncesję na wydobycie metanu z polskiego węgla, by w efekcie po dokładnych badaniach zrezygnować z inwestycji.
DANIEL WARDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 3/2011 Eurogospodarki.

