Strona główna Archiwum Polacy nie gęsi!

Polacy nie gęsi!

0
Polacy nie gęsi!

Zaproszenie wysłano pocztą elektroniczną w imieniu prezydenta tegoż miasta, znanej postaci niegdyś świata polityki, wymiaru sprawiedliwości, teraz samorządu. Obecnie takie osoby określamy słowem celebryta.
Wydawało mi się, że znam nie tylko język polski literacki, a także ten ogólnie stosowany podczas zwykłych czy służbowych spotkań moich rodaków. Ale teraz już wiem, że mi się tylko wydawało. Wracając do zaproszenia… zachęcało ono do jego przyjęcia bardzo interesującym tytułem: „Tysiące eventów, jedno miejsce…”, a pod nim już bardziej szczegółowo: „Power breakfast, 6 lutego, hotel…”.
Przyznam, że po raz pierwszy spotkałem się z takim bałaganem językowym, z takim kalaniem kochanej rodzimej mowy. Zacząłem bliżej przyglądać się temu procesowi i okazało się, że jest to głębszy problem. To przerażająca – chyba wynikająca z naszych prowincjonalnych kompleksów – nowomoda, przez niektórych nazywana korpomodą. Z tym zjawiskiem spotykamy się wszędzie, tylko go już nie zauważamy.
Kolejne „kwiatki” znajdują się w naszym codziennym otoczeniu. Idąc ulicą, jestem atakowany głównie anglojęzycznymi szyldami i reklamami. Podobnie w radiu, telewizji, gdzie ciągle słyszymy jakieś obce wtręty językowe, używane zupełnie niepotrzebnie, bo nic niepodkreślające, w żaden sposób niewzmacniające siły danej wypowiedzi! Rodzą się pytania: „Co się dzieje? O co tu chodzi? Czy się wstydzimy słynnych słów Mikołaja Reja: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają?”.
A może czas wzorować się na innych! Myślę tu o południowych regionach Europy, głównie o Francuzach, którzy są tak zafascynowani swoją piękną mową, że chyba jako jedyni
w Europarlamencie, ONZ i na innych oficjalnych forach, występując oficjalnie, mówią tylko w swoim języku. Słusznie uważają, że nie po to zatrudniono sztab tłumaczy, by mieli się męczyć, mówiąc do osobistości z innych państw w nielubianym przez siebie języku angielskim. Tak właśnie Francuzi promują ojczystą mowę. I chwała im za to.
Dlaczego Polacy nie mogą?
Cały artykuł w numerze 3/2014 Eurogospodarki.