Czy nagle ponad miliard samochodów, jakich na co dzień używa ludzkość, po prostu stanie z braku paliwa? Czy nasza cywilizacja w porę znajdzie substytut? A może z mechanicznych rumaków z powrotem przesiądziemy się na konie, osły i muły…
Technologia stale idzie do przodu. Co roku powstają nowe, bardziej wydajne, a co za tym idzie, oszczędne silniki. Mimo to, m.in. na skutek postępującego wzrostu globalnej liczby pojazdów, zapotrzebowanie na paliwa zwiększa się przy jednoczesnym braku znaczących, nowych źródeł ich pozyskiwania. W tej sytuacji lekkomyślnym byłoby bezczynne czekanie na to, co przyniesie jutro. Zdają sobie z tego sprawę naukowcy, którzy czynią starania, aby zabezpieczyć energetyczną przyszłość naszej cywilizacji ze znacznym wyprzedzeniem.
Konstruktorzy pojazdów korzystających z alternatywnych źródeł zasilania mają coraz dziwniejsze pomysły. Do plejady samochodów napędzanych słońcem, wiatrem, sprężonym powietrzem czy drewnem dołączył niedawno pojazd zbudowany przez doktoranta z Uniwersytetu Utah (USA), który jeździ zasilany energią z odpadów powstających przy produkcji… sera. Podobnych
futurystycznych wizji jest znacznie więcej. Grupa brytyjskich badaczy z Uniwersytetu Warwick zaprojektowała samochód napędzany czekoladą, a naukowcy ze Szkocji planują skonstruowanie silnika, w którym za paliwo posłużyć miałoby piwo, a nawet tamtejsza whisky!
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 10/2013 Eurogospodarki.

