Strona główna Archiwum Czy polskie rybołówstwo ma szanse?

Czy polskie rybołówstwo ma szanse?

0
Czy polskie rybołówstwo ma szanse?

Flota rybacka wpisana do polskiego rejestru statków obecnie liczy ok. 800 jednostek o łącznym tonażu niewiele ponad 33 tys. GT. Składa się ona z 3 trawlerów dalekomorskich (wszystkie w sektorze prywatnym łowiące w rejonie Afryki), 140 kutrów bałtyckich oraz z ponad 650 łodzi motorowych i wiosłowych. Jednak nie wszystkie wpisane do rejestru statki prowadzą połowy na Bałtyku. Niektóre w ogóle nie wychodzą z portów, a corocznie w ramach programu restrukturyzacji floty kilka różnych jednostek jest złomowanych w zamian za rekompensaty finansowe.
Obecnie coraz głośniej mówi się o powolnym odradzaniu się polskiego rybołówstwa. Polscy rybacy już nauczyli się funkcjonowania w ramach unijnych przepisów oraz ograniczeń i są na etapie planowania rozwoju swoich, najczęściej małych rodzinnych, firm. Tomasz Nawrocki, dyrektor Departamentu Rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pozytywnie ocenia ten stan: – Kondycja polskiego rybołówstwa morskiego jest coraz lepsza. Polscy rybacy coraz lepiej przystosowują się do wymagań, jakie stawia przed nimi Unia Europejska. Polska zrobiła już ogromny postęp w dziedzinie monitorowania akwenu czy zbierania danych statystycznych. Lepiej wypada też w międzynarodowych audytach. Bardzo dobra jest kondycja, jeśli chodzi o połowy pelagiczne (np. szprota i śledzia).
Dlatego coraz częściej polscy rybacy już nie myślą o likwidacji, ale o rozwijaniu swojego biznesu. Ma im w tym pomóc przyjęty przez Parlament Europejski nowy kształt funduszu na unijną politykę morską i politykę rybołówstwa na lata 2014-2020, czyli Europejski Fundusz Morski i Rybacki (EFMR).
Mimo że sprawa wprowadzenia subsydiów znajduje się na początkowym etapie legislacyjnym i nie jest jeszcze przesądzona, to już pojawiło się spore zainteresowanie polskich rybaków, którzy myślą o rozwijaniu swojej profesji i odbudowie posiadanej floty. Jednak tym razem będą to już małe lub średniej wielkości jednostki, o dalekomorskich kolosach o kilkudziesięciotysięcznotonowej wyporności raczej już nie ma co myśleć. To już nie te czasy.
KAZIMIERZ ANDRZEJEWSKI
Cały artykuł w numerze 12/2013 Eurogospodarki.