Brak żłobków i przedszkoli, niewystarczająca liczba mieszkań, bieda i pęd do robienia kariery sprawiają, że Polacy coraz rzadziej decydują się na powiększenie rodziny. Konsekwencje małej liczby przychodzących na świat dzieci szczególnie boleśnie odczuje gospodarka. Obciążenie sytemu emerytalnego, obniżenie roli Polski w Unii Europejskiej (od 2017 r. system głosowania w Radzie Europejskiej będzie premiował kraje o jak największej liczbie obywateli) oraz brak siły roboczej na rynku pracy mogą oznaczać spore tarapaty.
Marny los czeka Polskę, jeśli jej obywatele szybko nie poprawią niekorzystnej statystyki. Problem w tym, że posiadanie dziecka w naszym kraju to niekończąca się seria trudności i wyrzeczeń.
Trudno myśleć o powiększaniu rodziny, jeśli samemu z trudem wiąże się koniec z końcem. Szacuje się, że miesięczne oszczędne wydatki na utrzymanie karmionego piersią niemowlęcia wynoszą od 600 do 800 zł, a kilkuletniego dziecka minimum 1000 zł. Jeśli do tego spojrzymy na analizę ekspertów z Centrum im. Adama Smitha, którzy wyliczyli, że minimalny koszt wychowania dziecka do osiągnięcia przez niego wieku 20 lat wynosi 160 tys. zł, nie trzeba być analitykiem finansowym, żeby zrozumieć miliony Polaków, którzy z ironicznym uśmiechem wypowiadają się na temat „becikowego” i innych „zachęt” oferowanych przez nasze państwo.
Nie bez znaczenia przy podjęciu decyzji o posiadaniu dziecka jest możliwość pozostawienia go pod dobrą opieką. Jeśli na co dzień w domu jest kochana teściowa lub rwąca się do bawienia wnucząt babcia, sprawa jest rozwiązana, oby tylko nie utuczyła nam pociechy. Gorzej mają dziesiątki tysięcy rodziców na terenie całej Polski, którzy pozostają na łasce żłobków i przedszkoli. Cały problem polega na braku miejsc w państwowych placówkach i wygórowanych cenach w prywatnych „przechowalniach”, na które wielu rodziców nie może sobie pozwolić.
Jak mogę decydować się na powiększenie rodziny, skoro sam nie mam własnego dachu nad głową? Co dzień to pytanie zadają sobie setki tysięcy Polaków mieszkających w wynajętych tanim kosztem ciasnych kawalerkach czy na strychu u skutecznie podnoszących ciśnienie teściów.
Nie tylko problemy finansowe stają na drodze potencjalnych rodziców. Coraz więcej pracy, moda na bycie singlem, chęć podróżowania po świecie i robienia błyskotliwej kariery. Jedni nie chcą mieć dzieci, bo to na jakiś czas przekreśli ich plany zawodowe, drudzy boją się nieprzespanych nocy i rozstępów. To olbrzymie wyzwanie, które bezpowrotnie zmienia każdego człowieka!
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 6/2011 Eurogospodarki

