Z plaży wprost do dermatologa? To już prawdziwa rzadkość! Jak pokazały ostatnie badania Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska (EEA), blisko 95% kąpielisk na terenie Unii Europejskiej zapewnia minimalne warunki do bezpiecznego spędzania czasu nad wodą. A w Polsce? Czy wciąż są miejsca, gdzie strach zanurzyć choćby stopę w obawie przed piekącymi bąblami lub swędzącą wysypką? Z pewnością się znajdą, ale z roku na rok czystość wód systematycznie ulega poprawie.
Jak wynika z najnowszego raportu EEA, opracowanego na podstawie pomiarów z 2012 r., już prawie cztery na pięć kąpielisk w Unii Europejskiej nie tylko spełnia podstawowe normy, ale może poszczycić się wodą absolutnie najwyższej jakości. Zdecydowanie w tej klasyfikacji liderują Cypr i Luksemburg, gdzie wszystkie kąpieliska osiągnęły maksymalny standard. Niewiele gorzej jest na Malcie (97%), w Chorwacji (95%), Grecji (93%), Niemczech (88%) i Portugalii (87%), w których to krajach można do woli oddawać się wodnym rozrywkom, nie obawiając się, że wakacyjny sen zmieni się w tournée po gabinetach lekarskich. Nie wszędzie sytuacja wygląda jednak równie landrynkowo. Mniejsze powody do satysfakcji mają mieszkańcy Belgii, Holandii oraz Wielkiej Brytanii, gdzie kolejno 12%, 7% i 6% kąpielisk ze względu na niską jakość wody nie nadaje się do użytkowania.
Polska wpisuje się w obserwowany trend zmian jakościowych. Niedawny raport Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska plasuje co prawda nasz kraj dopiero na 16. miejscu wśród członków wspólnoty, ale aż 68,3% polskich kąpielisk może poszczycić się doskonałą jakością wód, a 98,2% spełnia podstawowe normy, gwarantując bezpieczną kąpiel. Nie ma wątpliwości, że jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 7/2013 Eurogospodarki.

