Niestety wielkość strumienia unijnych środków nie przekłada się wprost proporcjonalnie na wzrost świadomości ekologicznej polskiego społeczeństwa. Mimo usilnych starań urzędników większość Polaków nie chce segregować odpadów, pozbywać się eternitu, zakładać kolektorów słonecznych ani słyszeć o przydomowej oczyszczalni ścieków. Przecież tradycyjne szambo z dziurawym dnem jest naprawdę tanie w utrzymaniu, stare meble świetnie zastępują węgiel w domowym piecu, a wyrzucone nad rzeką śmieci prędzej czy później zabierze woda…
Choć żyjemy w erze komputerów, lotów kosmicznych i swobodnego dostępu do informacji, ekologiczne postawy Polaków przypominają bardziej średniowieczne praktyki niż świadome działania mieszkańców cywilizowanego kraju położonego w środku Europy. Mimo szeroko zakrojonych kampanii informacyjnych w niemal wszystkich mediach lista ekologicznych grzechów polskiego społeczeństwa woła o pomstę do nieba.
To właśnie niewiedza, poza ignorancją, jest głównym powodem, dla którego ludzie decydują się zanieczyszczać własne miejsce zamieszkania. Większość osób nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo narażają siebie i swoje rodziny, dziurawiąc szambo czy paląc w domowym piecu toksyczne odpady. W takich przypadkach, kiedy pojawia się choroba, zazwyczaj jest już za późno, dlatego kluczowe znaczenie odgrywają samorządy, których zadaniem powinno być przestrzeganie i rzetelne informowanie o możliwych szkodliwych skutkach zanieczyszczania lokalnego ekosystemu.
Same przestrogi i karanie za zanieczyszczanie środowiska nie wystarczą, aby przekonać lokalną społeczność do zaprzestania złych, stosowanych z dziada pradziada praktyk. Żeby skutecznie wpłynąć na zmianę postaw ekologicznych swoich mieszkańców, samorządy zmuszone są uświadomić im, że sami tego pragną, stworzyć odpowiednie warunki do wypracowania nowych nawyków, wspierać i inspirować takie działania. Gminom pomagają w tym olbrzymie środki płynące szerokim strumieniem m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, którego głównym celem jest efektywne i sprawne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej przeznaczonych na rozbudowę i modernizację infrastruktury ochrony środowiska w naszym kraju.
Choć nie brak dalej takich, którzy bez skrępowania wywożą śmieci do lasu lub nad rzekę, wydaje się, że pomału nadchodzi nowa jakość w postrzeganiu zagadnień związanych z ekologią. Mimo że większość Polaków wyraźnie nie traktuje poważnie zagrożeń, jakie niesie degradowanie własnego ekosystemu, coraz więcej osób decyduje się dbać o środowisko, które ich otacza, nawet kosztem niewielkich wyrzeczeń.
Świadomość ekologiczna społeczeństwa to coś, czego nie uda się zbudować samorządom, jeśli nie otrzymają odpowiedniego wsparcia m.in. od organizacji ekologicznych mających wiedzę i niezbędne doświadczenie w kształtowaniu pozytywnych postaw i przyzwyczajeń lokalnej społeczności do nowego, proekologicznego sposobu na życie. Tym bardziej dziwi fakt, że ani Greenpeace Polska, ani Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych nie przyjęły zaproszenia naszego pisma, aby wypowiedzieć się w tej sprawie i skorzystać z szansy dotarcia do szerokiej rzeszy odbiorców. Wielka szkoda! Widocznie są rzeczy ważniejsze niż dyskusja na temat ochrony środowiska w naszym kraju i kształtowania świadomości ekologicznej Polaków…
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 12/2011 Eurogospodarki.

