Oświetlenie wpływa na zdrowie fizyczne i stan konta. Starannie dobrane energooszczędne żarówki, nowoczesne świetlówki i z rozmysłem zamontowane czujniki ruchu sprawią, że w krótkim czasie można zaoszczędzić okrągłą sumkę!
Jak twierdzi Waldemar Kajdas z Zakładu Wykonawstwa Robót Elektroenergetycznych i Handlu, nie bez powodu określono specjalistyczne normy natężenia światła zalecane przy wykonywaniu poszczególnych czynności. – W miejscach stałego pobytu ludzi natężenie nie powinno być mniejsze niż 200 lx, ale tam, gdzie wykonywane są czynności wymagające koncentracji i precyzji, powinno być ono odpowiednio większe. Do czytania i zajęć kuchennych wymagany jest poziom 300 lx, w strefie kas w sklepach 500 lx, a na szpitalnych salach operacyjnych 1000 lx. Co innego w części domu przeznaczonej do wypoczynku. Tam w zupełności wystarczy kilkanaście lub kilkadziesiąt luksów – zapewnia Kajdas.
Planując oświetlenie, nie można zapomnieć o kosztach związanych z jego eksploatacją. Decydując się na tradycyjne lampy żarowe, należy liczyć się ze znaczącymi wydatkami za elektryczność, szczególnie tam, gdzie sztuczne światło używane jest przez większą część doby. Na szczęście postęp w dziedzinie techniki oświetleniowej dostarcza cały czas nowe instrumenty, dzięki którym możliwe jest zredukowanie kosztów nawet o kilkadziesiąt procent! Energooszczędne świetlówki, listwy ledowe, neonówki i wysokoprężne lampy sodowe. Alternatyw dla tradycyjnej żarówki jest bez liku i wszystkie z nich w dłuższym okresie użytkowania gwarantują wymierne oszczędności.
Dobór oświetlenia to trudna decyzja, której skutki można odczuwać przez długie miesiące, a nawet lata. Źle dobrana ilość światła, niefunkcjonalność czy wykorzystanie przestarzałych, pożerających energię żarówek wpędzi nas w prawdziwe tarapaty! Złe samopoczucie, problemy z koncentracją, pokaleczone palce przy słabo oświetlonym kuchennym blacie i rachunki za energię elektryczną, których zawrotna wielkość nie pozwala zasnąć, to tylko niektóre z przykrych niespodzianek, które czyhają na każdym kroku. Jeśli nie znamy się za grosz na planowaniu oświetlenia, lepiej poprosić o pomoc specjalistę, wówczas zaoszczędzimy zdrowie i pieniądze, unikniemy niepotrzebnych nerwów i wielkiego rozczarowania.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 8/2011 Eurogospodarki.

