Do pierwszej dziesiątki krajów, które kupują najwięcej ziemi, weszły: Indonezja – 8,2 mln ha, Malezja – 7,6, Indie – 6,3, USA – 3,1, Wielka Brytania – 2,7, Zjednoczone Emiraty Arabskie – 2,3, Chiny – 2,1, Australia – 1,7, Republika Południowej Afryki – 1,4 i Kanada – 1,3. Z kolei do krajów, gdzie ziemia jest kupowana w dużych ilościach, zalicza się: Indonezję – 7,5 mln ha, Malezję – 4,8, Indie – 4,6, Brazylię – 3,9, Filipiny – 3,2, Sudan – 3,1, Etiopię – 2,4, Madagaskar – 2,2, Mozambik – 2,0 i Argentynę – 1,5. Inne kraje to m.in. Kenia, Tanzania, Kongo, Nigeria i Angola. Ciekawy jest przykład Indonezji, Indii, Malezji, gdzie jest sprzedawana ziemia przez właścicieli wielkich połaci nie pod produkcje rolną, a np. pod pola golfowe, co zmusza z kolei rządy do szukania pól uprawnych za granicą.
Zdaniem dyrektora Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa, José Graziano da Silvy, zakup ziemi rolnej przez prywatne przedsiębiorstwa w innych krajach zagraża globalnemu bezpieczeństwu żywnościowemu. – Nie mamy jednak środków, by takie przedsięwzięcia powstrzymać. To przypomina Dziki Zachód i potrzebujemy szeryfa, by zaprowadził porządek – oświadczył da Silva, który dopatruje się nawet „nowej formy kolonializmu”. Jego zdaniem, doprowadzi ona do tego, że biedne kraje będą produkować żywność dla bogatych kosztem zaspokojenia potrzeb ich własnych niedożywionych obywateli.
Drożejąca żywność oraz brak dostatecznej ilości własnych gruntów uprawnych skłaniają rozwinięte gospodarczo kraje do poszukiwania sposobów zmniejszenia ich zależności od importu poprzez wykupywanie dużych połaci ziemi w Afryce i Azji i produkowanie tam żywności na skalę przemysłową – z myślą o własnym rynku.
JAN WYGANOWSKI
Cały artykuł w numerze 1/2014 Eurogospodarki.

