Tymczasem po tragicznej powodzi w 2002 r. Czesi zakasali rękawy i teraz odcinają kupony od poniesionych inwestycji. Powodzie w 2013 r. choć bardzo poważne, nie zdołały wyrządzić u naszych południowych sąsiadów szkód tak wielkich, jak przed jedenastu laty. A woda wcale nie była dużo niższa.
Na wiosnę tego roku polska Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, według którego w naszym kraju udało się jedynie zmienić przepisy dotyczące zarządzania kryzysowego i pomocy powodzianom. Jeśli chodzi o infrastrukturę, sytuacja niewiele różni się od tej, jaka była w 1997 r. Tymczasem nasi południowi sąsiedzi zdążyli nie tylko opracować kompletne plany postępowania, ale także zrealizować ogromną część inwestycji. Zatem to jest nie tylko tak, że mądry Czech po szkodzie, ale również, że dla Czecha chcieć to móc.
TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW korespondent z Czech
Cały artykuł w numerze 7/2013 Eurogospodarki.

