Jeśli więc nie chcesz przegrać procesu z przyczyn formalnych, sprawdź, kiedy pełnomocnictwo będzie nieważne. Podstawową zasadą postępowania cywilnego jest to, że strony i ich organy lub przedstawiciele ustawowi mogą działać przed sądem osobiście lub przez pełnomocników.
Kto może być pełnomocnikiem?
Zgodnie z art. 87 Kodeksu postępowania cywilnego, pełnomocnikiem strony może być adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy (w sprawach własności przemysłowej), współuczestnik sporu, rodzice, rodzeństwo, małżonek, zstępny lub osoba pozostająca ze stroną w stosunku przysposobienia. Pełnomocnikiem osoby prawnej lub przedsiębiorcy (w tym nieposiadającego osobowości prawnej) może być również pracownik tej jednostki albo jej organu nadrzędnego. Osoba prawna prowadząca, na podstawie odrębnych przepisów, obsługę prawną przedsiębiorcy, osoby prawnej lub innej jednostki organizacyjnej może udzielić pełnomocnictwa procesowego – w imieniu podmiotu, którego obsługę prawną prowadzi – adwokatowi lub radcy prawnemu, jeżeli została do tego upoważniona przez ten podmiot.
W sprawach o ustalenie i zaprzeczenie pochodzenia dziecka i o roszczenia alimentacyjne pełnomocnikiem może być również przedstawiciel właściwego w sprawach z zakresu pomocy społecznej organu jednostki samorządu terytorialnego oraz organizacji społecznej, mającej na celu udzielanie pomocy
rodzinie.
W przypadku spraw związanych z prowadzeniem gospodarstwa rolnego pełnomocnikiem rolnika może być również przedstawiciel organizacji zrzeszającej rolników indywidualnych, której rolnik jest członkiem. Natomiast w sprawach związanych z ochroną praw konsumentów pełnomocnikiem może być przedstawiciel organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona konsumentów.
Pełnomocnikiem twórcy projektu wynalazczego (w sprawach związanych z ochroną własności przemysłowej) może być również przedstawiciel organizacji, do której zadań statutowych należą sprawy popierania własności przemysłowej i udzielania pomocy twórcom projektów wynalazczych.
Zleceniobiorca pełnomocnikiem
W 2005 r. katalog osób, które mogą być pełnomocnikami, rozszerzył się o osobę sprawującą zarząd majątkiem lub interesami strony oraz pozostającą ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia.
Jedną z intencji tej zmiany (a w zasadzie przywrócenia pierwotnego brzmienia przepisów) było złamanie monopolu radców prawnych i adwokatów do reprezentowania klientów w sądzie. Efektem było powstanie wielu tzw. biur porad prawnych, biur dochodzenia odszkodowań itp. Prawnicy nie zrzeszeni w korporacji mogli więc występować w sądzie, z reguły wybierając jako podstawę drugą z ww. okoliczności. W tym celu zawierali oni umowę zlecenia (nieraz kilka dni przed terminem sądowym) i na tej podstawie żądali dopuszczenia ich do udziału w sprawie.
Praktyka sądów była różna – jedni sędziowie dopuszczali takich pełnomocników, inni nie. W każdym razie kwestia „pozostawania ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia”, zawsze budziła wątpliwości.
Zlecenie
Zlecenie musi obejmować daną czynność faktyczną. W dniu 23 września 2010 r. Sąd Najwyższy (sygn. Akt III CZP 52/10) wydał uchwałę, w której stwierdził, że: „Umowa zlecenia obejmująca stałe prowadzenie obsługi prawnej mocodawcy, w tym reprezentowanie go przed sądem, może być podstawą pełnomocnictwa procesowego tylko wtedy, gdy przedmiot sprawy obejmuje określoną w tej umowie czynność prawną, faktyczną lub usługę”. Do uchwały tej nie opublikowano jeszcze uzasadnienia, ale wszystko wskazuje na to, że sądy będą dokładnie badać, czy umowa zlecenia upoważnia zleceniobiorcę do występowania w imieniu strony. W każdym przypadku, gdy sąd będzie miał wątpliwości, czy strony pozostają w „stałym stosunku zlecenia” i czy „przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia”, może nie dopuścić takiej osoby do udziału w sprawie. Nie jest najgorzej, gdy kwestia ta zostanie podniesiona na początku postępowania. Ale co innego, gdy już w trakcie procesu okaże się, że taka osoba nie może być pełnomocnikiem.
Stały stosunek zlecenia
W jednym z niedawno wydanych wyroków Sąd Najwyższy orzekł, że: „Stanowiący podstawę pełnomocnictwa stosunek zlecenia musi być stosunkiem zlecenia stałego, o czym decydują wzajemnie powiązane elementy czasu trwania tego stosunku i powtarzalności czynności stanowiących jego treść. Takiej zaś kwalifikacji nie daje umowa, która tylko ze swej nazwy jest umową stałego stosunku zlecenia”. (Wyrok SN z 12.01.2010 r., sygn. akt I UK 209/09).
W sprawie tej sąd okręgowy dopuścił do udziału w postępowaniu zleceniobiorcę, którego prawo do bycia pełnomocnikiem zakwestionował z kolei sąd apelacyjny, powołując się na to, że nie może stanowić podstawy pełnomocnictwa procesowego umowa stałego stosunku zlecenia obejmująca jedynie reprezentowanie interesów majątkowych przed sądami.
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wprost wskazał, że: „Wykładnia językowa art. 87 § 1 k.p.c. we fragmencie, w którym przyznaje on status pełnomocnika osobie sprawującej zarząd majątkiem lub interesami strony oraz osobie pozostającej ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia”, prowadzi do jednoznacznego wniosku, że stały stosunek zlecenia nie może być utożsamiany z zarządem majątkiem lub interesami. Dlatego wystarczające jest spełnienie jednej z dwóch alternatywnych przesłanek, aby dany podmiot mógł być pełnomocnikiem procesowym strony. W utrwalonym orzecznictwie przyjmuje się, że nie może stanowić podstawy pełnomocnictwa procesowego udzielonego zleceniobiorcy przez zleceniodawcę umowa stałego stosunku zlecenia obejmująca jedynie reprezentowanie interesów majątkowych przed sądami i organami administracji lub prowadzenie w sądzie rejonowym konkretnej sprawy sądowej.
Zdaniem Sądu Najwyższego, dający podstawę do udzielenia pełnomocnictwa stosunek zlecenia musi być stosunkiem zlecenia stałego, powinien to więc być stosunek prawny trwający dłuższy czas, wiążący strony ściśle, a nie tylko przypadkowo i okazjonalnie. Inaczej umowa zlecenia zawarta ewidentnie w celu prowadzenia konkretnej sprawy może nie zostać przez sąd uznana.
Brak uprawnień
Jakie mogą być skutki braku uprawnień do występowania jako pełnomocnik? W jednym z orzeczeń Sąd Najwyższy (Postanowienie SN z 2.07.2009 r., sygn. akt II PZ 5/09) stwierdził: „Brak uprawnień do występowania w sprawie w charakterze pełnomocnika wyklucza możliwość potwierdzenia czynności dokonanej przez taką osobę”. Jeśli więc taki „pełnomocnik” złożyłby pismo procesowe zawierające wnioski dowodowe itp., to mogłyby one zostać odrzucone, co np. w postępowaniu gospodarczym najprawdopodobniej spowodowałoby przegranie procesu.
Z kolei w innym orzeczeniu (Uchwała SN z 8.07.2008 r., sygn. akt III CZP 154/07) Sąd Najwyższy stwierdził, że jeśli w charakterze pełnomocnika występowała osoba, która nie mogła nim być, będzie to oznaczało nieważność postępowania (art. 379 pkt 2 kpc). Może się więc okazać, że proces, który wygrałeś, zostanie skutecznie podważony z tego powodu przez drugą stronę.
Należy uważać, udzielając pełnomocnictwa swojemu zleceniobiorcy, gdyż łatwo może się okazać, że taka oszczędność wcale nie popłaca.
MICHAŁ KURYŁEK radca prawny
źródło: Eurogospodarka 11/2010

