PGE Energia Jądrowa szacuje, że koszt budowy pierwszej elektrowni jądrowej o mocy 3000 MW wynieść może 35-50 mld zł. Polska Grupa Energetyczna została wskazana przez rząd na inwestora pierwszych polskich elektrowni jądrowych. Rządowe plany zakładają wybudowanie przez PGE dwóch siłowni o łącznej mocy 6000 MW, w których PGE będzie mieć co najmniej 51%, optymalnie 75% udziału.
W listopadzie 2011 r. PGE ogłosiła trzy potencjalne lokalizacje dla elektrowni jądrowej, tj. Choczewo, Gąski i Żarnowiec.
Polski rząd mocno stawia na energetykę atomową, choć niewiele konkretnych działań w tym kierunku jeszcze poczyniono. Bardziej zaawansowany jest litewski projekt elektrowni atomowej. Litwini zresztą już mieli taką elektrownię, ale wstępując do UE, zobowiązali się do jej zamknięcia, bo pracowały w niej jeszcze stare radzieckie reaktory. Litwini próbują rozpocząć budowę nowej i też im idzie jak po grudzie. Może warto skorzystać z doświadczeń sąsiadów, aby nie popełniać podobnych błędów.
Wiadomo, że Niemcy zrezygnowali z energetyki jądrowej w ogóle. I żyje się im szczęśliwie, rozwijają alternatywne sposoby produkcji energii.
W Austrii sytuacja była bardzo podobna do obecnie panującej na Litwie. Tam też prawie wszystko było już gotowe do budowy elektrowni jądrowych, ale ludzie zaczęli protestować. W wyniku narodowego plebiscytu, austriacki parlament zdecydował, że kraj nigdy nie rozwinie energii jądrowej.
Od 1952 r. odnotowano 34 poważne incydenty w elektrowniach jądrowych. Co pół roku ma miejsce poważny wypadek. Po wybuchu w Fukushimie świat zrezygnował z budowy 15 reaktorów, a pracę czterech wstrzymano.
Według badań opinii publicznej, prawie dwie trzecie (65%) mieszkańców Litwy nie chce budowy nowej elektrowni atomowej. Aż 70,6% respondentów wypowiedziało się, że jest za alternatywnymi źródłami energii.
Nowa siłownia jądrowa znaczy również nowe długoterminowe zobowiązania finansowe. A korzyść gospodarcza tego projektu prawdopodobnie będzie zbyt mała, aby było warto go urzeczywistniać.
Zdaniem rzecznika prezydenta Litwy, region północno-wschodni, w tym Białoruś oraz obwód kaliningradzki, może zostać przekształcony w europejskie centrum energii alternatywnej, ponieważ Litwa i Białoruś mają ogromne zapasy biopaliw, a region kaliningradzki – niezwykle korzystne warunki dla rozwoju energetyki wiatrowej. – Gdybyśmy mogli zgodzić się na szczeblu szefów trzech państw, można byłoby z powodzeniem konkurować na giełdzie energii. Trzeba tylko woli politycznej – przekonywał Linas Balsys.
JAN WYGANOWSKI
Cały artykuł w numerze 7/2012 Eurogospodarki.

