Pełni obaw

0
Pełni obaw

Też wiedzieliśmy, że kasa będzie, ale już nie – jak „ugryźć milion”. Wiedzę dozowano stopniowo. Zasadniczo dlatego, że nikt nie znał szczegółów, a system nie był dopracowany. O te szczegóły właśnie chodzi przy wdrażaniu środków unijnych.
Na razie można tylko pilnie śledzić komunikaty. Z nich wynika, że nadal będą programy o zasięgu krajowym, takie jak Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, oraz programy regionalne. Unia stawia na społeczeństwo obywatelskie. Konkretnie – żeby brało ono udział w dyskusjach na temat kolejnego okresu programowania. Są dyskusje, są konsultacje, są także wyznaczane priorytety dla poszczególnych województw.
Wszystkie programy, krajowe i regionalne, znajdują się w fazie opracowania i konsultacji. Na zmiany nie zostało wiele czasu, przecież od początku przyszłego roku rusza kolejny okres programowania. Pewnie też zajmie nam ponad rok, aż połapiemy się w zasadach, zaczniemy wydawać pieniądze, napiszemy projekt, który przejdzie drogę konkursową i szczęśliwie otrzyma dofinansowanie.
Przy przejściu z pierwszego okresu programowania 2004-2006 do obecnego 2007-2013 najbardziej się obawiałam własnych umiejętności. Nauczyłam się wtedy sporo, znałam zasady i możliwości – swoje i jednostek udzielających wsparcia. Programowanie 2007-2013 zakładało nieco inne zasady, do których należało się szybko dostosować. Teraz jeszcze nie wiem, czego trzeba się obawiać. Konkurencyjność nie wszystkich obowiązuje, prywatni przedsiębiorcy nie muszą jej stosować. Ale jednostki sektora publicznego – jak najbardziej. Można się spodziewać, że większego znaczenia nabierze też pojęcie pomocy publicznej. Niezmienne – moim zdaniem – pozostanie ryzyko utraty dofinansowania, jeśli nie dostosujemy się do nowych zasad. Dla nas lepiej, żebyśmy się nie upierali i nie stosowali starych zasad do nowych warunków.
 
LUDMIŁA WESOŁOWSKA
Cały artykuł w numerze 12/2013 Eurogospodarki.