Specjaliści ONZ twierdzą, że potrawy z owadów to przyszłość żywieniowa ludzkości naszego globu. Eksperci FAO uznali owady za obiecujące i praktycznie niewyczerpywalne źródło białka. Ponadto, zdaniem specjalistów, hodowla owadów w przyszłości może stać się jedną ze sfer rolnictwa. Wiele owadów zawiera dużą ilość białka i zdrowych tłuszczy, a także wapń, żelazo i cynk – twierdzą eksperci FAO. Według ich obliczeń, wołowina zawiera średnio 6 mg żelaza na 100 g, podczas gdy w szarańczy żelazo może sięgać od 8 do 20 mg, w zależności od rodzaju. Takie proporcje przemawiają przeciw tradycyjnym rodzajom mięs. Pomysł jedzenia owadów nie jest zresztą nowy – potrawy z żuków i świerszczy są popularne przede wszystkim w Azji Południowo-Wschodniej.
Holenderski naukowiec, Mark Post, „skomponował” befsztyk z kawałków tkanki mięśniowej, która została wyhodowana w warunkach laboratoryjnych. Swoim odkryciem profesor zamierza zademonstrować całemu światu, że „mięso z próbówki” to nie mit, a rzeczywistość. Zdaniem ekspertów, to odkrycie może rozpocząć nową erę gastronomii. Argumenty przemawiające za tym know-how to m.in. zmniejszenie zużycia wody i energii na świecie w celu zmniejszenia emisji metanu i innych gazów cieplarnianych, nie wspominając o uboju bydła. Zwolennicy tej metody uważają, że popyt na to mięso będzie rósł, na przykład z powodu wzrostu ilości klasy średniej w Chinach i innych krajach.
Na razie od produkcji i spożycia odstrasza cena. Wyprodukowanie w laboratorium 150-gramowego steku sięgnęło 250 tys. euro. Więc do dużej skali produkcji syntetycznego mięsa, które można umieścić na półkach supermarketów i tworzyć konkurencję cenową, długa droga.
JAN WYGANOWSKI
Cały artykuł w numerze 7/2013 Eurogospodarki.

