Związek Narodowy Polski ma już ponad 130 lat. Są państwo najbardziej znaną organizacją polonijną w USA. Docierają do państwa wieści od Polaków z prawie całych Stanów Zjednoczonych. Jak wygląda życie Polonii w czasie problemów amerykańskiej gospodarki? Czy w ogóle widać kryzys w codziennym życiu?
– Kryzys widać wyraźnie, wartość nieruchomości spada i rośnie bezrobocie. Ludzie zaciskają pasa i mniej wydają. W obecnych czasach wszyscy skupiają się na utrzymaniu domów i kupieniu niezbędnej żywności, żeby wyżywić rodzinę. Ci, którzy tracą pracę, zmuszeni są do sięgnięcia po swoje oszczędności ulokowane w bankach, przy czym sytuacja na rynku powoduje, że oprocentowanie lokat w amerykańskich bankach także maleje.
W jaki sposób wspieracie Polaków, którzy mają problemy?
– Oprócz standardowej działalności, gdzie m.in. zajmujemy się organizacją wsparcia finansowego dla polskich szkół i mniejszych organizacji polonijnych, w ostatnim czasie wyszliśmy naprzeciw tym, których nie stać na korzystanie z opieki medycznej. Uruchomiliśmy program bezpłatnych badań lekarskich dla ludzi, którzy stracili pracę. Wartość tego programu to ponad milion dolarów. Badania ruszyły już w Chicago i w niedalekiej perspektywie chcemy objąć opieką Polaków w innych stanach. Ponadto powadzimy też programy zabezpieczające przyszłość emerytów.
ZNP od lat zabiega w Białym Domu o zniesienie wiz dla Polaków. Czy jest nadzieja, że uda się to osiągnąć w najbliższym czasie?
– W swojej historii ZNP zawsze walczył o prawa zarówno polskich imigrantów, jak i rodaków mieszkających nad Wisłą. Prowadziliśmy działania wspierające walkę Polaków w kraju o odzyskanie niepodległości Polski – przedwojennej i powojennej. Bieżąca aktywność ZNP na polu współpracy z amerykańską administracją to m.in. walka o zniesienie wiz dla polskich obywateli. Jesteśmy coraz bliżej finału tej sprawy. To wstyd, że Polska do tej pory nie ma zniesionych wiz. Tyle lat wzajemnej współpracy partnerskiej w różnych obszarach, czy to gospodarczych, czy polityczno-militarnych, ze szczególnym uwzględnieniem naszych wspólnych misji w Iraku i Afganistanie, powinno być tym gestem docenione. Warto też wrócić do historii dawnej i wspomnieć Tadeusza Kościuszkę oraz Kazimierza Pułaskiego, walczących o niepodległość USA. Pułaskiemu dwa lata temu Kongres Amerykański przyznał pośmiertnie honorowe obywatelstwo Stanów Zjednoczonych – to chyba powinno o czymś świadczyć. Polacy są obecni na tym kontynencie od 1608 r. W tej chwili nie ma obaw, że zniesienie wiz będzie wiązało się z napływem masy Polaków szukających pracy. Nie jesteśmy już kojarzeni z blokiem wschodnim. Sytuacja gospodarcza w Polsce na tyle się poprawiła, że wielu Polaków mieszkających w USA coraz częściej myśli o powrocie do kraju i robieniu tam interesów. Wystąpiłem do prezydenta USA Baracka Obamy z listem otwartym w sprawie zniesienia wiz dla naszych rodaków. Deklaracje Białego Domu napawają optymizmem, ale i tak czas pokaże, jak będzie naprawdę. W każdym razie nie spoczywam w swych staraniach, żeby wspomóc państwo polskie w osiągnięciu tego celu i lobbuję w tej sprawie, gdzie się da.
Barack Obama publicznie zadeklarował, że rozwiąże problem polskich wiz do końca swojej prezydentury, ale wydaje się, że ma teraz ważniejsze problemy do rozwiązania. Można rzec, że świat stanął na jego głowie…
– Rzeczywiście amerykańska gospodarka ma kluczowy wpływ na świat i obecne jej problemy przyczyniły się do znacznego spadku poparcia społecznego dla Obamy. Amerykański prezydent skupił teraz wszystkie swoje siły na naprawie finansów państwa. Jeżeli wyciągnie Stany z opresji, to wielce prawdopodobne jest, że wygra najbliższe wybory. Mam nadzieję, że sytuacja się szybko unormuje, bo mam już przygotowany kolejny apel wizowy. Czekam tylko na odpowiedni moment.
Jeżeli Obama przegra wybory, to walka o wizy rozpocznie się na nowo…
– To prawda, zacznie się wszystko od nowa. Pamiętam, jak podczas prezydentury Georga Busha, pod koniec jego kadencji, byłem z wizytą w Białym Domu i zapytałem, dlaczego wizy dla Polaków nie są zniesione mimo jego przychylności. Odpowiedział wówczas, że to wina Kongresu, a konkretnie obozu demokratów. Teraz w Kongresie układ sił jest inny i powinno być łatwiej. Mamy tam większą liczbę sprzymierzeńców.
Ilu członków liczy ZNP?
– W 37 stanach, gdzie zgodnie z amerykańskim prawem posiadamy licencje pozwalające na wprowadzanie członków do organizacji, zrzeszamy 170 tys. osób. Staram się być aktywny w kontaktach z Polonią. Żeby zapoznać się z wieloma sprawami, które do nas spływają, pracuję dziennie po 10-12 godzin i często zdarza mi się odwiedzać biuro w weekendy.
Cały wywiad w numerze 10/2011 Eurogospodarki.

