Faktem jest, że naszemu eksportowi pomaga poprawiająca się kondycja gospodarki niemieckiej – głównego partnera handlowego Polski. Niemcy odbierają ponad 1/4 naszego wywozu. Indeks instytutu ZEW (Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung), odzwierciedlający oczekiwania dotyczące kształtowania się sytuacji ekonomicznej w ciągu najbliższych 6 miesięcy, wzrósł w czerwcu o 2,1 pkt – do 38,5 pkt, podczas gdy analitycy spodziewali się, że zwiększy się on o 1,7 pkt.
Optymistycznym przykładem może być sytuacja w firmie Fiat Auto Poland, która najpierw starannie popsuła swój nienaganny obraz, zwalniając z pracy ponad półtora tysiąca zatrudnionych, by teraz… znów ich przyjmować. Eksport nowych aut z Polski zaczyna – jak się zdaje – wykazywać tendencję wzrostową. A przemysł motoryzacyjny to specjalność numer 1 naszego wywozu (na 2. Miejscu jest meblarstwo). I jeszcze: w 2012 r. od polskiej emigracji zarobkowej wpłynęło do kraju 17 mld euro. Choć niektórzy się tego wstydzą, eksport siły roboczej przynosi Polsce niemałe wpływy.
ANDRZEJ SIELICKI
Cały artykuł w numerze 8/2013 Eurogospodarki.

