Spory terytorialne w Azji Południowo-Wschodniej nieustannie niepokoją światową opinię publiczną, a napięta sytuacja w zdecydowanej większości przypadków wynika z dostępu do złóż surowców znajdujących się na spornych terenach. Nadaje to jeszcze większego znaczenia propozycji Masayoshi Sona, dyrektora wykonawczego giganta azjatyckiego rynku inwestycyjnego – SoftBanku. Jego pomysł na produkcję energii nie jest nowy, chodzi bowiem o elektrownie wiatrowe. Nowością jest rozmach i przenikliwość pomysłu, który już zaczęto wprowadzać w życie. Japonia jest krajem, w którym produkcja energii z wiatru sprawdziłaby się mniej więcej tak, jak ma to miejsce w wielu przypadkach na całym świecie, gdzie efektywność produkcji staje pod znakiem zapytania. Son postanowił jednak produkować energię gdzie indziej, w miejscu niemalże stworzonym do tego celu – w Mongolii na pustyni Gobi, w odległości ok. 70 km od stolicy wkraczającego w nowy etap rozwoju azjatyckiego kraju. Inwestycja docelowo ma produkować ok. 300 MW energii, czyli mniej więcej tyle, ile można otrzymać z elektrowni cieplnej.
Według wyliczeń Masayoshi Sona, koszt produkcji KWh energii na pustyni Gobi będzie kosztować od 3 do 4 jenów, a ich transport ok. 2 jenów, co czyni ją bardzo konkurencyjną przy prawie 10 jenach za energię węglową czy jądrową. Prosta kalkulacja wskazuje, że dla odbiorców energii będzie to korzystne nie tylko ze względów dyplomatycznych i politycznych, ale też czysto ekonomicznych. Wspomniana cena „tradycyjnej energii”, wyliczona przed rozpoczęciem produkcji, prawie się podwoiła przez ukryte koszty, co czyni propozycję jeszcze bardziej atrakcyjną. Pozostaje pytanie: „Jakie będą ukryte koszty produkcji mongolskiej energii?”. Czy warunki klimatyczne pustyń i stepów nie będą na tyle porywcze, żeby poradzić sobie nawet z zabezpieczeniami turbin wiatrowych? Wreszcie, czy lobby energetyczne nie wymyśli sposobu, żeby powstrzymać ten projekt? Wydaje się jednak, że sam pomysł jest najlepszym jak dotąd powstałym, by wykorzystać energię wiatrową – idealne miejsce ze względów klimatu, idealne ceny gruntów, idealne warunki przesyłu energii na całym kontynencie i efektywność na poziomie nieosiągalnym np. przy europejskich projektach.
DANIEL WARDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 4/2013 Eurogospodarki.

