Stresująca praca, domowe obowiązki, codzienny trud i litry potu wylane, żeby zarobić na urządzenie świąt, nowy samochód, telewizor czy modne wczasy w egipskim Sharm El Sheikh, sprawiają, że coraz bardziej potrzebujemy chwili wytchnienia. Taką możliwość dają specjalistyczne ośrodki Spa & Wellness, które przebojem wdarły się na polski rynek.
Niegdyś zarezerwowane niemal wyłącznie dla najbogatszych, dziś z otwartymi ramionami witają szeregowych urzędników, małych przedsiębiorców i przepracowane gospodynie domowe, które stwierdziły, że również im należy się odrobina luksusu.
Choć mogłoby się wydawać, że taka forma spędzania czasu wiąże się z wydatkiem przekraczającym możliwości finansowe przeciętnego Kowalskiego, ośrodki oferujące leczenie wodą w Zakopanem, Kudowej-Zdroju czy Szklarskiej Porębie niemal non stop pękają w szwach. Jak uważa Monika Rak, project manager firmy z tej branży (operatora portalu Spa.eu), Polacy znajdują się w takiej sytuacji ekonomicznej, że mogą już sobie pozwolić na odrobinę luksusu.
O ile jeszcze 10 lat temu większość obiektów Spa & Wellness w Polsce w rzeczywistości stanowiły rozbudowane gabinety kosmetyczne, dziś możemy mówić o szerokiej sieci profesjonalnie przygotowanych ośrodków „dobrego samopoczucia”. W porównaniu z innymi krajami, w których tradycja Spa sięga wielu dziesięcioleci, nadal choćby pod względem infrastrukturalnym jesteśmy trochę do tyłu, ale szybko nadrabiamy straty. Jeśli branża Spa & Wellness w Polsce będzie nadal rozwijać się równie dynamicznie jak dotąd, możemy spodziewać się, że za kilka lat staniemy się prawdziwym potentatem w tej dziedzinie, a klienci z całego świata będą przybywać do naszego kraju skuszeni obietnicą błogiego relaksu i wypoczynku na najwyższym poziomie. Jest na to realna szansa. Ten biznes ma jeszcze spory niewykorzystany potencjał i znakomite perspektywy do rozwoju!
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 12/2011 Eurogospodarki.

