– LPG szczególnie ceniony jest tam, gdzie nie ma możliwości sieciowego przesyłu gazu ziemnego – stwierdza Andrzej Olechowski, dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. – Liczymy, że korzysta z niego w różnej formie, łącznie z posiadaczami instalacji samochodowych LPG, ok. 5 mln gospodarstw domowych. Jego zaletą jest także cena, która w dalszym ciągu jest atrakcyjna, chociaż w ostatnich latach LPG systematycznie drożeje. Przykładem jest autogaz, który jeszcze 3 lata temu kosztował 2,26 zł/l, a dziś już – 2,86 zł. Dlatego dziwią nas bezpodstawne podwyżki.
A chodzi o 200 mln zł, jakie chce z kieszeni klientów wyciągnąć Ministerstwo Gospodarki, wg nowelizacji Ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego. Zgodnie z nią, w RP posiadamy zeskładowany zapas LPG na 30 dni normalnego średniego dziennego krajowego zużycia. To już są spore koszty, które MG chce jeszcze powiększyć, gdyż planuje zwiększyć te zapasy do wielkości 90-dniowego zużycia. – Jest to nieporozumienie – mówi Andrzej Olechowski. – Już zupełnie niepotrzebnie wprowadziliśmy obowiązek 30-dniowych zapasów. Nie ma takiej potrzeby, gdyż jest ogólnoświatowa nadprodukcja LPG i zgodnie z wszelkimi ocenami nie grozi nam jego brak. Może dlatego w Unii Europejskiej tylko w czterech krajach składuje się to paliwo, inni – nawet najwięksi konsumenci, tacy jak Holandia, Francja czy Niemcy – LPG nie składują. Dlatego nie rozumiemy, z jakiego powodu mamy ponosić dodatkowe koszty przechowywania czegoś, co jest ogólnodostępne. Ocenia się, że już teraz cena litra gazu wzrośnie o 4-9 gr/l, ale czy na tym się zatrzyma, trudno ocenić.
ANDRZEJ KAZIMIERSKI
Cały artykuł w numerze 7/2013 Eurogospodarki.

