Z dziennikarskiego punktu widzenia na pewno jest on znakomitą okazją do tego, aby zastanowić się, jak naprawdę wygląda bycie kobietą w naszym kraju. Czy dyskryminacja ze względu na płeć jest rzeczywistym problemem, a przeciwdziałanie jej jest wystarczająco intensywne? Czy szanse zawodowe polskich kobiet nadal są mniejsze i co jest tego powodem? Czy polskie żony i matki mają dobre warunki do tego, żeby spełniać swoje funkcje w rodzinie, ale także w społeczeństwie, w pracy czy na uczelni?
Każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony cieszy fakt, że wśród Polaków podejmujących naukę na uczelniach wyższych kobiet jest więcej. Z każdym rokiem Polki coraz bardziej doceniają wagę edukacji, a dość często spotykany argument, że są one lepiej wykształconą częścią polskiego społeczeństwa, po prostu stał się faktem. Z drugiej strony, statystyki w przypadku najbardziej prestiżowych kierunków często odwracają te proporcje. Na studiach, które dają najlepszy start swoim absolwentom (a następnie procentują wyższymi zarobkami) kobiet jest mniej i nie chodzi tylko o kierunki ścisłe, ale również najbardziej prestiżowe z humanistycznych. Również na wyższych szczeblach edukacji uniwersyteckiej nadal dominują mężczyźni. Co prawda do studiów doktoranckich przystępuje już niemalże tyle samo absolwentek co absolwentów studiów magisterskich, ale tylko trzech z dziesięciu świeżo upieczonych doktorów to kobiety.
Polki dostrzegają to, że edukacja staje się dla nich znakomitym punktem wyjścia do rozwoju kariery zawodowej. Niestety, na rynku pracy czeka je sporo rozczarowań. Co prawda, według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego, bezrobotnych mężczyzn jest więcej, ale w dużym stopniu wynika to z faktu, że kryzys najbardziej dotknął branże, w których zatrudnienie mężczyzn było znacznie wyższe. Bardziej martwi fakt, że wynagrodzenia Polek wciąż są znacznie niższe niż Polaków. W przypadku pracowników i pracownic z wykształceniem średnim dysproporcje są niewielkie, ale paradoksalnie wzrastają, kiedy porównujemy osoby ze stopniami (licencjat, inżynier, magister) i tytułami naukowymi (doktor, doktor habilitowany, profesor). Absolwentki szkół wyższych mogą liczyć na niecałe 70% stawki wynagrodzenia mężczyzn o identycznym poziomie wykształcenia i kwalifikacji. Wątpliwym pocieszeniem jest fakt, że nawet w stawianej za wzór Szwecji, gdzie kwestia poziomu wynagrodzeń kobiet i mężczyzn jest regulowana ustawowo, ten współczynnik wynosi nieco ponad 80%.
Pomimo trwających wciąż przemian, pozycja kobiety w rodzinie wciąż postrzegana jest jako osoby zajmującej się tzw. sferą codzienności. Choć równy podział obowiązków domowych staje się wręcz modny, to nadal bardzo częstym zjawiskiem są tradycyjne zasady, wedle których mężczyzna ma utrzymywać rodzinę, a kobieta dbać o dom. Z tego wynika też, że przeciętny Polak wkracza do tzw. strefy awansu w wieku 25 lat, czyli zaraz po zakończeniu studiów, a Polki nawet dziesięć lat później. Nie maleje też problem tzw. szklanego sufitu, czyli zjawiska, w którym kobiety pozornie traktowane są na równi ze swoimi kolegami, ale tylko do pewnego momentu, powyżej którego awans staje się dla nich praktycznie niedostępny. Sytuacja ta zmienia się i pewnie będzie zmieniać się jeszcze bardziej za sprawą takich rozwiązań, jak „urlop macierzyński” czy przebijającego się do świadomości społecznej lobby feministycznego, ale do pełnego równouprawnienia w tej kwestii jeszcze bardzo daleko.
Według badań socjologów z Uniwersytetu Warszawskiego, dysproporcje na rynku pracy wynikają także z cech samych Polek. Według przeprowadzonych badań, polskie kobiety dużo większą uwagę przywiązują do realizowania swoich ambicji, nawet kiedy wiąże się to z mniejszym poziomem dochodów. Mężczyźni mają więcej cech materialistów i w rozwoju swojej kariery zdecydowanie częściej kierują się kwestiami finansowymi. W tych samych badaniach zwrócono też uwagę na zjawisko tzw. zawodów typowo męskich i zawodów typowo kobiecych. Prestiż tych drugich w oczach badanych grup jest niemal dwukrotnie niższy.
Jak widać – bycie Polką wcale nie jest łatwe, a ograniczenia czekające na nie praktycznie na każdym kroku, choć pozornie maleją, wciąż są bardzo duże. Wypada życzyć wszystkim naszym Czytelniczkom i wszystkim Polkom w ogóle, aby te tendencje odwracały się znacznie szybciej, a kraj, który wydał na świat takie kobiety, jak Wisława Szymborska stał się dla nich bardziej przyjaznym miejscem. Życzymy więcej możliwości i mniej ograniczeń. Wszystkim mężczyznom życzę natomiast, żeby oprócz tego, że mamy najpiękniejsze kobiety na świecie, dostrzegli również inne zalety.
DANIEL WARDZIŃSKI
źródło: Eurogospodarka nr 3/2012

