– Jest to naprawdę ogromny problem – wyjaśnia Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, Związku Pracodawców AGD. – Elektroodpady zawierają niebezpieczne substancje chemiczne, takie jak freon, rtęć, ołów, które nieodpowiednio utylizowane mogą być bardzo niebezpieczne dla człowieka i dla środowiska naturalnego. Dlatego też Unia Europejska w odpowiedzi na stale rosnącą ilość wyrzucanego tego rodzaju sprzętu wprowadziła w 2003 r. tzw. dyrektywę WEEE (Waste Electric and Electronic Equipment), którą w 2005 r. wprowadziliśmy w życie w Polsce, jako Ustawę o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Ale że ten problem ciągle jeszcze narasta, dlatego z ubiegłym roku Unia zmodyfikowała, a raczej zaostrzyła, tę dyrektywę, wprowadzając kolejną – WEEE 2.
W sierpniu 2012 r. weszła w życie znowelizowana dyrektywa WEEE 2, która ma być odpowiedzią na zaskakujące wyniki badań, jakie przeprowadzono we wszystkich krajach UE. Okazało się, że aż 2/3 masy wytwarzanych w Unii elektroodpadów nie trafia do systemu zbiórki i przetwarzania zorganizowanego i finansowanego przez producentów sprzętu, ale na przysłowiowy strych, są wyrzucane albo sprzedawane na złom po rozbiórce.
O ile w Europie rynek odzysku i przetwarzania sprzętu elektrycznego funkcjonuje już od kilkudziesięciu lat, to w Polsce możemy mówić o okresie 6 lat, gdy faktycznie zaczęliśmy w sposób zorganizowany, na szerszą skalę, zajmować się tą sprawą. – Przez te lata poznaliśmy podstawowe reguły rządzące tym rynkiem – mówi Radosław Maj z CECED Polska – Związek Pracodawców AGD. – Poznaliśmy głównych graczy i pozyskaliśmy bezcenne doświadczenie. Niektórzy na tym biznesie zarobili duże pieniądze, inni zbankrutowali. Mamy już komplementarne z UE prawo, za chwilę wejdzie nowa Ustawa o ZSEE. Ale ciągle jeszcze jesteśmy na początkowym etapie tworzenia pełnego systemu zbiórki elektroodpadów.
KRZYSZTOF KAZAN
Cały artykuł w numerze 5/2013 Eurogospodarki.

