Transformacja ustrojowa i gospodarcza oznaczała odrzucenie doktryny o wyższości własności państwowej. Dla rolnictwa oznaczało to rezygnację z dotowania nierentownych PGR-ów i wprowadzenie zasad rynkowych. Zaczął się proces wycofywania państwa z sektora rolnego. Przełomem była ustawa z 1992 r. o likwidacji państwowych przedsiębiorstw rolnych. Całą ziemię, majątek ruchomy i nieruchomy, a także znaczne długi 1666 PGR-ów przejęła specjalnie powołana Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa (obecnie Agencja Nieruchomości Rolnej). Jej zadaniem była prywatyzacja przejętego majątku oraz – do czasu sprzedania – znalezienie choćby tymczasowych użytkowników.
Dobrze się stało, że z doktrynalnej prywatyzacji wyłączone zostały ośrodki hodowli zarodowej bydła, świń, stadniny koni, stacje hodowli roślin i przedsiębiorstwa nasienne. Zostały one przekształcone w skomercjalizowane spółki, nad którymi nadzór właścicielski sprawuje Skarb Państwa, a merytoryczny Ministerstwo Rolnictwa. Spółki te uzyskały samodzielność finansową, przestały być dotowane z budżetu państwa, a mimo to nieźle sobie radzą, na ogół generując znaczne zyski.
Takich państwowych spółek w sektorze rolnym funkcjonuje kilkadziesiąt. Są one traktowane jako spółki strategiczne dla całej gospodarki rolnej. Jest wśród nich 17 spółek zajmujących się hodowlą roślin uprawnych i produkcją nasion. Są to znane ośrodki, np. Danko w Horyniu, Poznańska Hodowla Roślin w Tulcach, Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego, Pomorsko-Mazowiecka Hodowla Ziemniaka w Strzękocinie czy PlantiCo – Hodowla i Nasiennictwo Ogrodnicze w Zielonkach k. Warszawy.
Spółek parających się hodowlą zarodową zwierząt jest blisko 40. Aż 13 z nich to stadniny, reszta zajmuje się hodowlą krów, bydła rzeźnego, trzody chlewnej, owiec, a nawet pszczół. Wśród rolniczych spółek strategicznych szczególne znaczenie mają regionalne centra hodowli i rozrodu zwierząt.
Takich centrów jest w kraju cztery: w Poznaniu, Bydgoszczy, Krasnem i Łowiczu. Są to duże przedsiębiorstwa, wielozakładowe, wyposażone w laboratoria, zatrudniające wysokiej klasy fachowców.
Zarządy spółek liczyły się z możliwością prywatyzacji, nawet same ją postulowały, po cichu przygotowywały się na taką ewentualność. Jednak Ministerstwo Skarbu i resort rolnictwa przez długi czas zachowywały w tej sprawie milczenie. Dopiero latem ubiegłego roku minister skarbu zdecydował, że spółki strategiczne w sektorze rolnym zostaną sprywatyzowane.
Przygotowania do prywatyzacji centrów hodowlanych trwają od roku, wszystko jest gotowe do rozpoczęcia sprzedaży. Zainteresowani czekają na uchwałę Rady Ministrów. Dlaczego o losie tych czterech spółek zadecyduje aż Rada Ministrów? Po pierwsze dlatego, że centra mają strategiczne znaczenie dla rolnictwa. Po drugie, ich sprzedaż nie będzie odbywać się na normalnych zasadach rynkowych, lecz w trybie specjalnym.
To pierwszy etap zmian właścicielskich w spółkach strategicznych w sektorze rolnym. Po centrach przyjdzie zapewne czas na fermy zarodowe, stadniny, firmy nasienne. Dobrze się stało, że czasowo pozostawały w rękach państwa. Pozwoliło to ochronić przed rozdrapaniem wielki majątek, ochronić przed zniszczeniem wieloletni dorobek hodowlany, zachować kadry i struktury organizacyjne Teraz czas na spokojne, kontrolowane zmiany właścicielskie. Nie wydaje się, żeby tak prowadzona prywatyzacja odbiła się negatywnie na funkcjonowaniu tych spółek. Jeśli rzeczywiście ich sprzedaż odbędzie się w specjalnym trybie, jeśli właścicielami staną się rolnicy i ich organizacje branżowe, to taka prywatyzacja spotka się ze społeczną akceptacją. Będzie to oznaczać faktyczne uspołecznienie tych ważnych przedsiębiorstw.
SATURNIN SOBOL
Cały artykuł w numerze 10/2011 Eurogospodarki.

