Przedsiębiorcy związani z lotnictwem powołali w 2003 r. w Rzeszowie Stowarzyszenie Grupy Przedsiębiorców Przemysłu Lotniczego Dolina Lotnicza. Stowarzyszenie to otrzymało na starcie pomoc finansową od firmy Pratt & Whitney – światowego lidera w projektowaniu, produkcji i obsłudze silników lotniczych, rakietowych systemów napędowych oraz przemysłowych turbin gazowych. W 2003 r. do organizacji przystąpiło 18 firm, obecnie jest ich 87, a jej zarząd z prezesem Markiem Dareckim, który jest także prezesem w WSK PZL i niekwestionowanym liderem przedsiębiorców regionu, wierzy, że za kilka lat będzie ich setka.
Firmy Doliny Lotniczej zatrudniały na starcie 9 tys. pracowników, a obecnie liczba zatrudnionych przekracza już 23 tys. W minionym roku produkcję stowarzyszonych firm oszacowano na ponad miliard dolarów.
Rzeszowska Dolina Lotnicza to nie montownie samochodów czy silników należące do znanych koncernów, funkcjonujące głównie na Górnym i Dolnym Śląsku. W zakładach zrzeszonych w Dolinie Lotniczej wykonuje się wiele prac zaliczanych do manualnych czy wręcz stricte fizycznych, a przy dużych lotniczych zakładach funkcjonują biura projektowe, często zaplecze badawczo-rozwojowe przygotowujące elementy silnika do samolotów, których produkcja jest dopiero planowana. Bywa jednak, że wykształceni na polskich uczelniach inżynierowie pracują na taśmie, ale często właśnie na takich niby- fizycznych stanowiskach wymagany jest bardzo wysoki poziom wiedzy i umiejętności technicznych. Tak jest w odlewni łopatek do turbin silników odrzutowych. Nieprzypadkowo region Rzeszowa w rankingach jest uznawany za najbardziej innowacyjny w kraju. Innowacyjna atmosfera powoduje, że najnowszy zakład lotniczy powstający w rzeszowskiej strefie ekonomicznej będzie miał podobnej wielkości ośrodek badawczo-rozwojowy jak hala produkcyjna.
HENRYK PIEKUT
Cały artykuł w numerze 10/2011 Eurogospodarki.

