Emigranci związani ze studiami to druga po zarobkujących za granicą grupa Polaków pod względem liczebności. W przypadku studiów zagranicznych Polacy nie ograniczają się do kilku państw. Studiują chętnie na całym świecie.
Dlaczego studia w Belgii?
– Obecnie jestem studentem piątego roku na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego na specjalności Rozwój Potencjału Społecznego. Wybór kierunku studiów w moim przypadku był dość prosty i związany z moimi zainteresowaniami. W tym roku uczestniczyłem w programie wymiany studenckiej Erasmus w Belgii. Powodem, dla którego wybrałem ten kraj, była przede wszystkim dobra uczelnia oferująca zajęcia w języku angielskim – ULB (L’Université Libre de Bruxelles), gdzie znajduje się jeden z najlepszych wydziałów związanych z ekonomią i zarządzaniem w Europie kontynentalnej – Solvay Brussels School of Economics and Management. Od strony administracyjnej wyjazd nie był uciążliwy, dodatkowo uczelnia oferowała skromne stypendium, które ponoć miało wyrównać różnice w poziomach cen między krajami. Każdy student otrzymywał stypendium, którego wysokość zależała od długości pobytu.
Czy dużo jest studentów z Polski?
– Wyjechałem w drugim semestrze, wtedy przyjeżdża znacznie mniej „erasmusów”. Gdy przeglądałem listę nowo przybyłych, poza mną była jedna Polka, której nie było dane mi poznać. Jednak kilkoro Polaków przyjechało na wymianę na cały rok, więc grupa była dosyć liczna. Z tego, co się dowiedziałem, w semestrze zimowym ludzi z naszego kraju było naprawdę dużo i byli oni z początku nazywani przez innych „Polish group”. Ponadto poznałem trójkę Polaków, którzy studiowali w Belgii regularnie, nie korzystając z programów wymiany.
Jakimi studentami są Polacy na tle innych napływowych studentów?
– Ciężko mi jest mówić o wszystkich, jednak osoby przyjeżdżające na ULB były dobrymi studentami i miały wysokie wyniki. Wszyscy Polacy, których miałem okazję poznać, zdali wszystko bez większego problemu, często przewyższając wynikami nie tylko innych „erasmusów”, ale także samych Belgów.
Czy wyjazd za granicę w celu studiowania ma na celu pogłębienie wiedzy, której nie można zdobyć w Polsce, czy jest to bardziej podniesienie prestiżu i dorobienie się pozycji w CV?
– Część zajęć, na które uczęszczałem, nie jest oferowana przez moją uczelnię, więc pogłębiłem wiedzę niedostępną w kraju (oczywiście na poziomie akademickim) i w tym celu m.in. jechałem. Co do uatrakcyjniania CV, to obecnie nie odczuwam żadnej różnicy, pracy ciągle brak.
Czy zamierzasz dalej edukować się za granicą?
– Poważnie zastanawiam się nad studiami doktoranckimi za granicą. Nie wiem jeszcze, czy zdecyduję się na taki krok, ale jestem pewien, że nie będzie to Bruksela. Myślę o Wielkiej Brytanii, którą uznaję obecnie za najciekawsze miejsce do podjęcia studiów.
GUSTAW BEHA
Cały wywiad w numerze 9/2011 Eurogospodarki.

